"Japończycy tych igrzysk nie chcą, bo po prostu się boją". Ekspertka o zawiedzionej nadziei na pokazanie się światu

- Igrzyska to bardzo ważny moment dla Japonii. Mieszkający tam ludzie liczyli na to, że dzięki olimpiadzie pokażą, iż liczą w międzynarodowej społeczności. Teraz od tych nadziei ważniejszy jest niepokój o własne bezpieczeństwo. - Japończycy tych igrzysk nie chcą, bo po prostu się boją - tłumaczyła w TOK FM dr Olga Borbasiewicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zobacz wideo

Rozpoczęły się letnie igrzyska olimpijskie w Japonii. Z powodu pandemii są inne niż wszystkie wcześniejsze - bez udziału kibiców i z ograniczoną liczbą sportowców. Badania przeprowadzone wśród Japończyków w maju pokazały, że aż ponad 80 proc. tego społeczeństwa było przeciwnych organizowaniu igrzysk w jego kraju. Opór społeczny zmalał, ale nieznacznie. Co on oznacza?

- Warto zestawić tę liczbę z badaniami z 2019 roku, czyli tuż sprzed rozpoczęcia pandemii, kiedy 86 proc. Japończyków było entuzjastycznie nastawionych do olimpiady. To pokazuje drastyczną zmianę w wyniku pandemii i rozczarowania polityką rządu, ale też arogancją wielu działaczy MKOL, z którą Japończycy zwłaszcza w ostatnich miesiącach się zetknęli. Funkcjonariusze MKOL mówili, że nawet gdy będzie armagedon, to i tak igrzyska się odbędą  - powiedział w TOK FM Piotr Bernardyn, dziennikarz zajmujący się Japonią.

Wyjaśnił, że gdy mówi o rozczarowaniu polityką rządu, miał na myśli program szczepień, który wystartował w Japonii dwa miesiące później niż w Europie i USA. - A później, gdy on już ruszył, okazało się, że bardzo słabo działa. Linie telefoniczne służące do rezerwacji terminów szczepień były przeciążone, podobnie było z internetem. Dzieci i wnuki musiały godziny spędzać na tym, by zarejestrować dziadka na pierwsze szczepienie. Teraz 23 proc. Japończyków jest zaszczepionych dwiema dawkami, jedną tylko 35 proc., czyli dużo mniej niż np. Polaków. Japończycy są tego świadomi i stąd ich obawy przed olimpiadą - tłumaczył.

Nadzieja Japonii na powrót na światową scenę

Z kolei dr Olga Borbasiewicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego zwróciła uwagę na to, że jeszcze przed pandemią koronawirusa Japończycy entuzjastycznie patrzyli na szansę, jaką są dla nich igrzyska olimpijskie. - Szansę promowania się Japonii w momencie, gdy na świecie dominują Chiny. Zdobycia coraz większego poparcia dla japońskiej kultury i popkultury. Japonia miała nadzieję na powrót na światową scenę - wyjaśniała w TOK FM ekspertka. Teraz od tych nadziei ważniejszy jest niepokój o własne bezpieczeństwo. - Japończycy tych igrzysk nie chcą, bo po prostu się boją - zakończyła gościni Jakuba Janiszewskiego.

DOSTĘP PREMIUM