Hubert Hurkacz wygrywa w Tokio. Nie miał kłopotów z awansem

Hubert Hurkacz nie miał kłopotów z awansem do drugiej rundy turnieju olimpijskiego w Tokio. Rozstawiony z numerem siódmym tenisista pokonał dopiero 417. w światowym rankingu Australijczyka Luke'a Saville'a 6:2, 6:4. Jego kolejnym rywalem będzie Brytyjczyk Liam Broady.
Zobacz wideo

Początkowo rywalem Hurkacza miał być 38. na świecie Węgier Marton Fucsovics, ale wycofał się z powodu problemów zdrowotnych. W tej sytuacji Polak przystąpił do rywalizacji z dużo niżej notowanym 27-letnim Australijczykiem. Saville obecnie jest znany raczej z gry deblowej, rzadko występuje w singlu, a największe sukces święcił jeszcze jako junior (wygrywał wielkoszlemowe turnieje juniorskie).

Hurkacz, choć wynik do końca tego nie oddaje, poradził sobie z Australijczykiem bez żadnych kłopotów, w ciągu zaledwie 62 minut. W pierwszym secie Polak od stanu 2:2 wygrał wszystkie gemy. W drugim wyrównana walka trwała do stanu 3:3, w kolejnym gemie Hurkacz "przełamał" przeciwnika, a po chwili prowadził już 5:3, by ostatecznie zwyciężyć 6:4.

- O zmianie rywala dowiedziałem się podczas przedmeczowej rozgrzewki. Zacząłem ją o godz. 11.30 czasu miejscowego i rano dowiedziałem się dopiero, że gram drugi mecz na korcie nr 2. Wczoraj bowiem rozpiska na stronie olimpijskiej wskazywała, że będzie to trzecie spotkanie. A dziś przyjechałem na korty i zobaczyłem, że Karolina Pliskova, po której miałem grać, już się rozgrzewa. Więc trochę byłem zdziwiony, ale trzeba było się do tego zaadaptować. Jestem zadowolony z tego, jak to się potoczyło - mówił wrocławianin.

Hurkacz przyznał, że nie miał już czasu na analizę taktyczną stylu Australijczyka.  - Nie wiedziałem, jak będzie grał przeciwnik. Tak naprawdę już podczas meczu musiałem obserwować go i analizować - zaznaczył. Jego kolejnym rywalem będzie Brytyjczyk Liam Broady (142. miejsce w rankingu ATP), który po trzygodzinnym boju wygrał z Argentyńczykiem Francisco Cerundolo (116. lokata) 7:5, 6:7 (4-7), 6:2.

Wrocławianin rywalizował w Tokio również w deblu, ale w sobotę - w parze z Łukaszem Kubotem - odpadł w pierwszej rundzie. Biało-czerwoni przegrali z niemiecką parą Jan-Lennard Struff, Alexander Zverev 2:6, 6:7 (5-7).

Tego samego dnia swój pojedynek w singlu wygrała rozstawiona z numerem szóstym Iga Świątek, a z turniejem panów pożegnał się Kamil Majchrzak. Natomiast w niedzielę odpadła Magda Linette, która przegrała z trzecią w światowym rankingu Białorusinką Aryną Sabalenką 2:6, 1:6.

DOSTĘP PREMIUM