Polacy z Wietnamu błagają rząd o szczepionki przeciw COVID-19. "Pokryjemy koszty"

Polacy - na co dzień mieszkający w Wietnamie - apelują do polskiego rządu o pomoc w zaszczepieniu się przeciwko koronawirusowi. Chodzi im o przekazanie do Wietnamu 200 szczepionek, które mogłyby posłużyć naszym rodakom.
Zobacz wideo

Jeszcze do niedawna Wietnam uchodził za prymusa jeśli chodzi o walkę z koronawirusem. Gdy pod koniec kwietnia w naszym kraju notowaliśmy kilkadziesiąt przypadków dziennie, tam średnia tygodniowa wynosiła… dziewięć nowych zakażeń. - Władze radziły sobie świetne. Praktycznie nie wiedzieliśmy, czym jest koronawirus. Udawało się to wszystko zdusić w zarodku. Znakomicie działał system kwarantann i izolacji - tłumaczył w rozmowie z Jakubem Janiszewskim w TOK FM Marcin Porowski, Polak mieszkający w Sajgonie.

Wszystko zmienił wariant delta koronawirusa. - On jest nie do zatrzymania. Żadne restrykcje nie pomagają. Teraz notujemy w kraju po 6 tysięcy nowych przypadków dziennie, a obostrzenia są maksymalne. Próbowaliśmy chociaż na chwilę z dzieckiem wyjść na dwór, ale ochrona bloku zatrzymała nas już w windzie. Nie działa system dostaw jedzenia, są problemy z dostaniem świeżych produktów. - W szpitalach publicznych nie ma miejsc. Brakuje tlenu, respiratorów - relacjonował Porowski.

"Sytuacja się komplikuje". Apel do rządu

Zaszczepienie się w ramach wietnamskiej służby zdrowia jest dla Polaków w tym momencie nieosiągalne. Jednocześnie preparat, na który w Polsce brakuje chętnych, może się po prostu zmarnować. Nasze władze planują nawet sprzedawać szczepionki do innych krajów. Te wieści sfrustrowały naszych rodaków w Wietnamie. - Sytuacja u nas się komplikuje. Rząd sobie nie radzi. Wysyłaliśmy zapytania do naszej ambasady w Wietnamie, ale dostaliśmy odpowiedź, że to nie leży w zakresie jej kompetencji - ubolewała Beata Ufniarz, która od 20 lat mieszka w Sajgonie.

Dlatego Polonia (około 300 osób) zwróciła się o pomoc bezpośrednio do polskiego rządu. Emigranci chcą, żeby do Wietnamu trafiło około 200 dawek wakcyny przeciw COVID-19. Inicjatorzy akcji zakładają, że cześć Polonii zdążyła już wyjechać z Wietnamu, stąd ta rozbieżność. Co więcej, Polacy sami chcą pokryć koszty tej akcji. - Chcemy, żeby te dawki przyleciały do nas w sejfie medycznym w odpowiedniej temperaturze. Potem trafią do ambasady, a stamtąd do specjalnej kliniki, prowadzonej przez Polaka, która zajmie się akcją szczepień. Zobowiązujemy się, że pokryjemy wszystkie koszty związane z transportem, przechowaniem i dystrybucją szczepionek - przekonuje Porowski.

Polacy w Wietnamie podkreślają jednocześnie, że dużo łatwiej sprowadzić szczepionki do Azji, niż przylecieć do kraju, aby się zaszczepić. - Jeśli teraz wyjadę, to nie będę w stanie tu wrócić przez nawet długie miesiące. To istna rewolucja. Przez pandemię Wietnam wprowadził ogromne obostrzenia wizowe - mówi Ufniarz.

Porowski zaś dodaje do tego także wysoki koszt biletów. - Około 6 tysięcy złotych w obie strony. Co więcej, władze Wietnamu nawet osoby w pełni zaszczepione traktują jak potencjalnych roznosicieli. Więc każdego po przyjeździe czekają dwa tygodnie kwarantanny w hotelu i tydzień w mieszkaniu - podkreśla Polak z Sajgonu.

O możliwość pomocy dla Polaków w Wietnamie redakcja TOK FM zapytała już Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Jak udało nam się dowiedzieć - decyzja w tej sprawie ma zostać podjęta jeszcze w tym tygodniu. Podobne akcje w Wietnamie przeprowadzili już między innymi Francuzi.

DOSTĘP PREMIUM