Srebrne wioślarki wróciły do Polski. Na lotnisku tłum kibiców

Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Sajdak i Katarzyna Zillmann, które w środę wywalczyły srebrny medal igrzysk olimpijskich w Tokio w czwórce podwójnej, wróciły już do Polski. Na lotnisku w Warszawie wioślarki powitały setki osób.

Wśród zgromadzonych w hali przylotów byli m.in. członkowie rodzin, a także wielu kibiców. Reprezentantki Polski cierpliwie rozdawały autografy i robiły sobie pamiątkowe zdjęcia z fanami.

"Dziękujemy za tak liczne przybycie i miłe przywitanie naszych bohaterek. Jestem bardzo szczęśliwy z tego wyniku, choć mam pewien niedosyt, bo uważam, że nasza reprezentacja wioślarska mogła przywieźć dwa, a może nawet trzy medale. Niestety, igrzyska olimpijskie rządzą się swoimi prawami, trzeba mieć trochę szczęścia" - powiedział na konferencji prasowej prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Ryszard Stadniuk.

Polki były w znakomitych nastrojach, odśpiewały nawet "Sto lat" mamie Marty Wieliczko - Małgorzacie Dłużewskiej-Wieliczko, również srebrnej medalistce igrzysk w wioślarstwie (Moskwa 1980), ponieważ tego dnia obchodziła 63. urodziny. - Dla mnie sam wyjazd na igrzyska jest wyróżnieniem. Znalezienie się wśród najlepszych to nagroda ze te wszystkie lata trenowania. Medal to tylko zwieńczenie tej całej pracy - powiedziała Marta Wieliczko.

W finale biało-czerwone przegrały tylko z reprezentantkami Chin, trzecie miejsce zajęły Australijki.

Medal wioślarek był pierwszym i dotychczas jednym z dwóch medali Polaków w trwających igrzyskach. W sobotę złoto wywalczyła lekkoatletyczna sztafeta mieszana 4x400 m.

DOSTĘP PREMIUM