Izrael chce iść "drogą trzeciej dawki". "Społeczeństwo ma obawy"

Rozmawiałam ze swoim znajomym, który ma powyżej 60 lat i sam ma obawy co do tej trzeciej dawki. Mówi się, że tamtejsi eksperci od zdrowia publicznego sami nie są przekonani, na ile ta kolejna dawka pomoże - mówiła w TOK FM Agnieszka Zagner z "Polityki".
Zobacz wideo

Ze względu na zmniejszoną skuteczność szczepionki przeciwko COVID-19, w piątek rano w Izraelu rozpoczęto podawanie trzeciej dawki osobom po 60. roku życia. Prezydent Icchak Hercog wraz z żoną Michal byli jednymi z pierwszych, którzy otrzymali zastrzyk przypominający. Decyzja o rozpoczęciu podawania trzeciej dawki została podjęta w celu powstrzymania fali infekcji koronawirusa. Liczba zakażeń wzrosła w Izraelu od kilkudziesięciu dziennie miesiąc temu do średnio ponad nawet 3 tys. dziennie.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Jak tłumaczyła w TOK FM Agnieszka Zagner z tygodnika "Polityka" władze próbują reagować na tę sytuację. – Izrael jest zbudowany przez pionierów i oni bardzo lubią to słowo. Również w kontekście szczepień i ich skali chcą być pionierami. W najbliższych dniach władze chcą podać 1,5 mln dawek, to imponująca liczba – mówiła Zagner.

Jednak wśród samych mieszkańców Izraela trzecia dawka szczepionki przeciw COVID-19 wywołuje spore kontrowersje. – Rozmawiałam ze swoim znajomym, który ma powyżej 60 lat i sam ma obawy co do tej trzeciej dawki. Mówi się, że tamtejsi eksperci od zdrowia publicznego sami nie są przekonani, na ile ta kolejna dawka pomoże, choć wiedzą, że nie powinna zaszkodzić. Dlatego część obywateli może się nie skusić na szybkie szczepienie. Szczególnie że pojawiły się informacje, iż w izraelskich magazynach zalega 80 tys. dawek preparatu Pfizera z krótkim terminem przydatności. To zostało źle odebrane przez ludzi, którzy ocenili, że rząd chce się pozbyć nadmiaru wakcyny – tłumaczyła gościni TOK FM.

Zdaniem ekspertki, choć rząd ma różne plany dotyczące ewentualnego rozszerzenia obostrzeń w kraju, to głównie chce "iść drogą trzeciej dawki". – Władze nie chcą kolejnego twardego lockdownu, bo te poprzednie były bardzo bolesne dla gospodarki, która do tej pory całkowicie się z tego nie podniosła – podsumowała Zynger.

DOSTĘP PREMIUM