Tajemnicza śmierć białoruskiego opozycjonisty na Ukrainie. "Teraz żadna osoba nie może czuć się bezpiecznie"

Hanna Liubakova niezależna białoruska dziennikarka mówiła w TOK FM, że zarówno na Ukrainie, gdzie w poniedziałek zostały znalezione powieszone zwłoki białoruskiego opozycjonisty, jak i w Unii Europejskiej białoruscy aktywiści nie mogą czuć się bezpiecznie.
Zobacz wideo

Jeden z założycieli Białoruskiego Domu na Ukrainie, aktywista Wital Szyszou został znaleziony martwy w parku w Kijowie. Aktywista wczoraj wyszedł pobiegać i nie wrócił do domu. 

Hanna Liubakova, niezależna białoruska dziennikarka, mówiła w TOK FM, czym na co dzień zajmował się Szyszou. - Starał się demaskować osoby z KGB, pokazywać kim są. Jest dużo pytań, co się z nim stał. Czy to jest samobójstwo czy zabójstwo - mówiła. Podkreśliła jednak, że należy zaczekać na wynik śledztwa strony ukraińskiej. 

Liubakova zaznaczała, że opozycjoniści, którym udało uciec się z kraju przed represjami w zasadzie już nigdzie nie mogą czuć się bezpiecznie. - Na pewno to nie jest sprawa tylko Witala, tylko tych wszystkich ostatnich miesięcy. To, co się wydarzyło z Ramanem Pratasiewiczem, pokazuje, że nawet w Unii Europejskiej nikt nie może czuć się bezpiecznie - stwierdziła gościni TOK FM. 

Jak dodała, wielu aktywistów, dziennikarzy i blogerów skarży się na prześladowania. Nieznane osoby mają ich obserwować, robić zdjęcia. - To się dzieje na Litwie, w Polsce. Żadna osoba nie może czuć się bezpiecznie w tym momencie - mówiła Liubakova. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Przypomniała też, że w 2016 roku - red. dziennikarz białoruski Paweł Szeremet, który mieszkał na Ukrainie, został tam zamordowany. - Ukraina nigdy nie była bezpiecznym miejsce dla aktywistów - zauważyła. 

W tym kontekście wymieniła też historię białoruskiej sprinterki, Krysciny Cimanouskiej, która w obawie przed represjami za krytykę władzy, bała się wrócić do kraju z Igrzysk Olimpijskich. - To się może wydarzyć nawet w Japonii, podczas takiej imprezy. Obecnie każda krytyka jest odbierana jako krytyka państwa i zamach na władzę, bo przecież Cimanouska skrytykowała białoruskich trenerów za to, że została zakwalifikowana nie na ten dystans, na który powinna. To pokazuje, jak Łukaszenka jest przestraszony. To nie jest żaden znak, że jest on silny. Tylko, że jest słaby - skwitowała Liubakova. 

DOSTĘP PREMIUM