Putin z Łukaszenką szykują coś przeciwko Litwie? Ekspert o uzasadnionym zaniepokojeniu Litwy

Litwa twierdzi, że kilkudziesięciokrotny wzrost liczby nielegalnych imigrantów przedostających się na jej terytorium z Białorusi to efekt celowych działań Mińska. - Rozumiem duże zaniepokojenie Litwinów. Atmosfera zaczyna przypominać tę, która była w krajach bałtyckich w 1940 roku, tuż przez aneksją przez Związek Radziecki - powiedział w TOK FM Dominik Wilczewski z "Przeglądu Bałtyckiego".
Zobacz wideo

Już 4 tys. osób zostało zatrzymanych przy przekraczaniu granicy Białorusi i Litwy. Większość tych osób pochodzi z Iraku, ale są też wśród nich uchodźcy z Syrii i krajów Afrykańskich. Władze Litwy oskarżają reżim Aleksandra Łukaszenki, że używa uchodźców jako broni i próbuje u nich zdestabilizować sytuację. Ponadto w środę białoruska straż graniczna poinformowała o śmierci Irakijczyka, który rzekomo miał być zawrócony przez Litwę na granicy.

- To szokująca informacja, ale została podana przez tubę propagandową reżimu Łukaszenki, więc trzeba do niej podchodzić z ostrożnością - tłumaczył w TOK FM Dominik Wilczewski z "Przeglądu Bałtyckiego". - Migrant o - jak to powiedziano - 'niesłowiańskim wyglądzie", był ciężko pobity, miał pełznąć w stronę białoruskiej granicy, prawdopodobnie został zawrócony przez litewskich strażników. Na pomoc przyjechała białoruska straż graniczna i jedno z tamtejszych mediów podało, że zmarł na rękach białoruskich pograniczników - dodał dziennikarz.

Jak zauważył, Litwa do tych doniesień się nie odniosła, nie chcąc odpowiadać na białoruskie prowokacje. To jest zrozumiałe, bo Litwa nie chce w ten sposób wzmacniać białoruskiej narracji - powiedział.

Dodał, że Litwa wszczęła procedurę zawracania migrantów, którzy próbują się dostać na jej teren, co jest krytykowane jako niehumanitarne działanie. - Jednak Litwa otworzyła furtkę migrantom, bo będzie ich informowała, że mogą złożyć wniosek o azyl np. na przejściu granicznym. Jak to w praktyce będzie wyglądać, jeszcze nie wiadomo - stwierdził gość TOK FM.

Jego zdaniem, Białoruś zwiększa liczbę połączeń lotniczych z Iraku, Turcji i Pakistanu. - Tak więc ta działalność władz białoruskich polega już nie tylko na tym, że migranci są dostarczani na granicę z Litwą i kierowani w jej stronę, ale też są wcześniej sprowadzani na Białoruś - zauważył.

- Rozumiem duże zaniepokojenie Litwinów tym, co może im grozić i do jakich granic jeszcze może się posunąć Białoruś. Trzeba zauważyć, że mamy jeszcze wspólne rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe. Atmosfera zaczyna przypominać tę, która była w krajach bałtyckich w 1940 roku, tuż przez aneksją przez Związek Radziecki. Wtedy on oskarżał te kraje o niestworzone rzeczy, m.in. o porywanie żołnierzy Armii Czerwonej. Litwini są zaniepokojeni, że Putin z Łukaszenką mogą coś szykować przeciwko Litwie, ale nie wiadomo co. Może jakąś wymianę ognia na granicy - zakończył gość Agnieszki Lichnerowicz.

W czwartek Komisja Europejska wezwała w dyplomatę kierującego tymczasowo przedstawicielstwem Białorusi przy UE w związku z kryzysem migracyjnym na granicy Białorusi z Litwą. Bruksela przeprowadziła rozmowy w tej sprawie także z rządem irackim.

DOSTĘP PREMIUM