Etiopia. Miasto z listy UNESCO w rękach dysydentów. Lalibela słynie z wykutych w skałach kościołów

Siły Ludowego Frontu Wyzwolenia Tigraju (TPFL), walczące z rządem centralnym Etiopii, zajęły w czwartek miasto Lalibela, znajdujące się na liście światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO - podają agencje, powołując się na naocznych świadków.

Lalibela, która słynie z wykutych w skale kościołów, jest też świętym miejscem Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego. Leży w regionie administracyjnym Amhara na północy Etiopii i sąsiaduje z Tirgrajem.

W ostatnich tygodniach walki w tym regionie objęły sąsiednią Amharę i kolejny regon Afar, zmuszając do ucieczki około 250 tys. ludzi. Agencja Reutera zastrzega, że nie udało się jej jeszcze potwierdzić informacji o zajęciu miasta przez dysydenckie oddziały w niezależnych źródłach ani skontaktować z rzecznikiem rządu.

Według rozmówcy AFP rebelianci TPFL weszli do Lalibeli w czwartek po południu bez walki, a w okolicach nie było rządowych sił bezpieczeństwa.

Trwający od ponad ośmiu miesięcy konflikt w Tigraju między siłami rządowymi a dysydenckimi władzami regionu z TPFL grozi teraz katastrofalną klęską głodu między innymi dlatego, że regularne wojsko wraz ze swymi sojusznikami zniszczyło tam plony, zrabowało zapasy żywności i stara się uniemożliwić pracę na roli.

Ponadto wojsko zniszczyło na początku lipca dwa mosty, które mają kluczowe znaczenie dla dostaw pomocy dla Tigraju.

Przedstawiciel amerykańskiej federalnej agencji pomocowej USAID powiedział w zeszłym tygodniu, że zapewnienia etiopskiego rządu, iż w regionie nie ma głodu, a dostęp do niego utrudniają konwojom humanitarnym tamtejsi rebelianci, "nie są w stu procentach prawdziwe" i największe trudności z dostarczaniem pomocy humanitarnej do Tigraju stwarza właśnie rząd.

Według misji UNICEF ponad 100 tysiącom dzieci w Tigraju grozi śmierć z powodu niedożywienia w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

DOSTĘP PREMIUM