Afganistan. Delegacja talibów w pałacu prezydenckim. "Przygotowania do przekazania władzy"

Negocjatorzy talibów udali się do pałacu prezydenckiego w Kabulu, by przygotować "przekazanie władzy" - podała Agencja AP. Wcześniej talibowie zaczęli wkraczać z różnych kierunków do stolicy Afganistanu, ale otrzymali rozkaz, by pozostać u bram miasta. Do polskiego szefa dyplomacji wystosowano apel o pomoc Polakom pozostającym w Kabulu.

Przywódcy talibów przebywający w Katarze ogłosili, że nakazali bojownikom powstrzymanie się od przemocy w Kabulu i zezwolenie wszystkim, którzy chcą, na wyjazd z miasta. Wezwali kobiety w stolicy kraju, by schroniły się w bezpiecznych miejscach. - Nie chcemy, by nawet jeden afgański cywil został zraniony lub zabity, gdy przejmiemy kontrolę, ale nie ogłosiliśmy zawieszenia broni - powiedział agencji Reutera przedstawiciel talibów.

Agencja AFP podała jednak, powołując się na mieszkańców miasta, że talibowie weszli do stolicy. Urzędnik NATO przekazał Reuterowi, że część personelu z Unii Europejskiej ewakuowano do "bezpiecznego miejsca" w Kabulu.

Wkrótce potem rzecznik talibów oznajmił, że trwają zabiegi o "pokojowe poddanie Kabulu", a kancelaria prezydenta Afganistanu Aszrafa Ghaniego poinformowała, że prowadzi on konsultacje z najwyższej rangi przedstawicielami NATO i amerykańskim wysłannikiem na rozmowy pokojowe z talibami Zalmayem Khalilzadem. Z kolei pełniący obowiązki szefa MSW Afganistanu Abdul Sattar Mirzakwal powiedział, iż nie będzie szturmu Kabulu, a zmiana rządu odbędzie się pokojowo.

Źródła dyplomatyczne informują, że tymczasowym rządem Afganistanu pokieruje mieszkający w USA Ali Ahmad Jilali, który jest naukowcem i byłym ministrem spraw wewnętrznych Afganistanu.

Talibowie kontrolują bazę Bagram i wszystkie przejścia graniczne

W niedzielę afgańska armia oddała talibom dawną amerykańską bazę Bagram, w której znajduje się 5 tys. więźniów, w tym zarówno bojownicy Państwa Islamskiego, jak i talibowie.

Wcześniej afgańscy urzędnicy podali, że talibowie zajęli Chost, stolicę prowincji o tej samej nazwie, Majdanszahr, stolicę położonej w środkowym Afganistanie prowincji Wardak i opanowali bez walki Dżalalabad, stolicę prowincji Nangarhar, kluczowe miasto na wschodzie kraju. Przejęli też kontrolę nad drogami łączącymi kraj z Pakistanem. Talibowie kontrolują już wszystkie przejścia graniczne w Afganistanie, jedynym sposobem na opuszczenie kraju jest wylot z lotniska w Kabulu.

Ewakuacja Brytyjczyków i amerykańskiej ambasady

Ministerstwo spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii poinformowało, że podjęło kroki, by zapewnić Brytyjczykom i innym osobom, które mają do tego prawo, bezpieczny transport z Afganistanu do Zjednoczonego Królestwa. W związku z sytuacją w Afganistanie zwołana zostanie w przyszłym tygodniu, mimo letniej przerwy, sesja brytyjskiego parlamentu - podaje telewizja Sky News.

Władze Rosji podały, że omawiają z "partnerami" konieczność zwołania w trybie natychmiastowym sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Afganistanu. Wcześniej poinformowały, że nie będą ewakuować swej ambasady. Amerykanie zarekomendowali, by ambasady w Kabulu działały przy zredukowanym personelu i "z bezpiecznych miejsc".

W Kabulu trwa ewakuacja ambasady USA, śmigłowce CH-47 Chinook transportują dyplomatów; w budynku trwa niszczenie wrażliwych dokumentów - podaje AP. Do Afganistanu wysłano dodatkowych 1 tys. żołnierzy, by osłaniać ewakuację.

Prezydent USA Joe Biden polecił w sobotę wysłać dodatkowy kontyngent w sobotę. Ewakuowani będą amerykańscy dyplomaci i Afgańczycy, którzy pracowali dla sił USA. Łącznie wysłanych ma być do tego kraju około 5 tys. żołnierzy.

W piątek "Financial Times" podał, że "pojawiły się już doniesienia, iż Ameryka stara się przekonać talibów, by nie zaatakowali ambasady USA w Kabulu, aby uniknąć powtórki scen znanych z upadku Sajgonu w 1975 roku".

"Dramatyczne apele o pomoc" Polaków pozostających w Kabuli

W niedzielę b. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, b. ministrowie obrony Bogdan Klich i Tomasz Siemoniak, a także Janina Ochojska i Piotr Łukasiewicz wystosowali list otwarty do szefa polskiej dyplomacji. Zaapelowali o udzielenie pomocy znajdującym się w Kabulu: pracownikom ambasady RP, Polskiego Kontyngentu Wojskowego i polskich organizacji humanitarnych wraz z rodzinami.

"W czasie, kiedy polska obecność wojskowa, dyplomatyczna oraz humanitarna w latach 2002-2014 była znacząca, ich praca, poświęcenie i przyjaźń ratowały Polaków w potrzebie. Wielu dyplomatów i żołnierzy zawdzięcza im życie, a nasze działania w tamtym czasie nie byłyby możliwe bez ich pomocy. Teraz oni potrzebują pomocy. Talibowie otoczyli Kabul, a w dotychczas zajmowanych miastach zabijani są dawni współpracownicy zagranicznych kontyngentów lub przedstawicielstw dyplomatycznych" - czytamy w liście.

Sygnatariusze listu twierdzą, że docierają do nich "dramatyczne apele" o pomoc. "Mamy z nimi kontakt, możemy wciąż odpowiedzieć na ich wezwania. Apelujemy do Pana Ministra o udzielenie tym ludziom pomocy. O skierowanie na tamtejsze lotnisko samolotu, który wciąż jeszcze może ich wywieźć z oblężonego miasta. O skoordynowanie akcji z sojusznikami, dopóki lotnisko w Kabulu jest pod ich kontrolą. Deklarujemy pomoc w zidentyfikowaniu tych ludzi. Czasu jest coraz mniej. Chodzi o życie tych ludzi oraz honor Rzeczypospolitej" - napisano w liście.

DOSTĘP PREMIUM