Co dalej z "naszymi Afgańczykami"? "Sami muszą się dostać na lotnisko. To największy problem"

Premier obiecuje pomoc Afgańczykom, którzy współpracowali przez lata z Polakami, stacjonującymi w tym kraju. Największe wyzwanie dla - jak mówił w TOK FM były ambasador w Kabulu - "przyjaciół Polski" jest dotarcie na lotnisko w stolicy kraju. - To nie będzie łatwe - przyznał płk rez. dr Piotr Łukasiewicz.
Zobacz wideo

Talibowie od wczoraj rządzą w całym Afganistanie, w niedzielę wjechali do stolicy kraju. Wiele krajów stara się zorganizować pomoc dla swoich obywateli, którzy przebywają w tym rejonie. Pozostaje też kwestia Afgańczyków, którzy pomagali zachodnim wojskom w czasie długiej wojny, a których życie obecnie jest w wielkim niebezpieczeństwie. Premier Mateusz Morawiecki informował w weekend, że Polska wystawi wizy humanitarne dla 45 takich osób. Zdaniem ekspertów to działanie daleko niewystarczające.

Premier Morawiecki zasugerował, że Polska – we współpracy z USA – szykuje misję "wyposażoną w sprzęt", żeby "sprowadzić do naszego kraju wszystkich, którzy mają być sprowadzeni". – Zarówno Polaków z rodzinami, jak również tych ludzi z Afganistanu, którzy współpracowali z nami. Jest jeden detal, o którym warto wspomnieć. Prowincja, gdzie polskie wojsko było najdłużej, została już wcześniej opanowana przez talibów. Ci ludzie (współpracownicy Polaków - red.) się rozpierzchli. Jesteśmy gotowi ich przyjmować, pomóc tak szybko, jak to będzie możliwe – zapowiedział Mateusz Morawiecki.

Były ambasador w Afganistanie - płk rez. dr Piotr Łukasiewicz - tłumaczył w TOK FM, że największym wyzwaniem w sprawie Afgańczyków, którzy przez lata współpracowali z Polakami, jest to, że "sami muszą dotrzeć na lotnisko" w Kabulu. - Znając lotnisko i miasto, to nie będzie łatwo. Nie wyobrażam sobie, żeby osoby, które ewentualnie przylecą tym samolotem po nich, jakoś na własną rękę po mieście ich szukały i transportowały na lotnisko. To jest bardzo skomplikowane – podkreślił płk Łukasiewicz.

Ekspert podkreślił, że sytuacja jest bardzo trudna. – To nie tylko problem Polski, ale też wielu innych krajów. Nie wszystko zależy od strony rządowej, ale od sytuacji na mieście. A ten chaos na lotnisku nie nastraja pozytywnie – ocenił gość TOK FM.

Lotnisko w stolicy Afganistanu szturmują tysiące ludzi. Chcą uciec z kraju w obawie przed rządami talibów. Jak są zdesperowani widać m.in. na nagraniu opublikowany w mediach społecznościowych, na którym widać tłum biegnący obok kołującego samolotu USA Air Force. Niektórzy próbowali łapać się elementów podwozia maszyny, inni próbowali wejść po schodach na pokład samolotu, niektórzy zwisali z poręczy.

– Te zatrważające obrazy pokazują, jak w wielkiej panice znalazł się Kabul. Nikt nie spodziewał się, że talibowie tak szybko tam dotrą. Jeszcze tydzień temu mówiło się, że zajmie im to nawet pół roku. Nie wiadomo nawet, kto rządzi na tym lotnisku – komentował były polski ambasador w Afganistanie, dziś analityk Polityki Insight.

DOSTĘP PREMIUM