Trudna sytuacja w obozach na Litwie. Chcą zbudować płot, który odstraszy migrantów

Wzmożone patrole straży granicznej i zatłoczone obozy - tak wygląda sytuacja na Litwie, która zmaga się z kryzysem migracyjnym. Trudna sytuacja jest m.in. w obozie w Rudnikach, gdzie migrantów jest dużo, śpią w namiotach. - A idzie zima. Władze ostrzegają, że będzie coraz gorzej i trzeba się na to przygotować - mówi reporter TOK FM Thomas Orchowski, który od kilku dni przebywa na Litwie.
Zobacz wideo

Ponad 4000 migrantów dotarło w tym roku do Litwy z Białorusi. To głównie uciekinierzy z Iraku. Jest ich pięćdziesiąt razy więcej niż rok wcześniej. Zdaniem obserwatorów licząca niespełna 3 miliony mieszkańców Litwa nie jest gotowa na kryzys uchodźczy.

Od kilku dni na Litwie jest reporter TOK FM Thomas Orchowski, który opisuje to, co dzieje się na granicy litewsko-białoruskiej. Jak mówi, liczba migrantów próbujących dostać się do tego kraju w ostatnich dniach nieco się zmniejszyła - między innymi dlatego, że Litwini zastosowali dość znaczące środki "odstraszające". - Przegłosowano pomysł na zbudowanie płotu na granicy, który ma kosztować około 150 mln euro, więc Litwini starają się głośno zniechęcać migrantów - podaje Orchowski. 

Zaznacza jednak, że mniejsza liczba osób szturmujących granicę nie oznacza końca problemów Litwy, bo jakoś trzeba zorganizować życie tym, którzy już są na miejscu. 

Orchowski informuje, że odwiedził trzy obozy dla migrantów, które znacznie różnią od siebie. Najtrudniejsza - jego zdaniem - jest sytuacja w Rudnikach, gdzie migranci śpią w namiotach (jest ich dość dużo). - A idzie zima. Władze ostrzegają, że będzie coraz gorzej i trzeba się na to przygotować - mówi.

Orchowski wskazuje też, że w miejscowościach, w których powstają obozy dla migrantów jest dość liczna mniejszość polska, która ma pretensje do władz Litwy, że nie konsultowały z nią procesu związanego z organizacją obozów. - Dużo mówi się o tym, że pojawiają się napięcia między mniejszością polską a władzami litewskimi - podkreśla nasz reporter.    

Litwa nie była dotychczas zaliczana do tradycyjnych szlaków migracyjnych z Bliskiego Wchodu czy Afryki do Unii Europejskiej. Nielegalni migranci korzystali do tej pory głównie z tzw. szlaku bałkańskiego albo usiłowali przeprawić się do Europy przez Morze Śródziemne.

DOSTĘP PREMIUM