Gliński o obronie przed "falą uchodźców", gdy inni pomagają Afgańczykom. Ekspertka o skutkach decyzji naszych władz

Kolejne kraje zadeklarowały pomoc dla uciekinierów z Afganistanu, a w tym samym czasie wicepremier Piotr Gliński zapowiedział, że Polska "obroni się przed falą uchodźców". Dr Kamila Kasperska-Kurzawa ostrzegała, że prezentowane przez polskie władze podejście do kwestii związanych z Afganistanem, może być fatalne w skutkach.
Zobacz wideo

Tysiące Afgańczyków próbują uciec z opanowanego przez talibów kraju. Kolejne kraje deklarują, że przyjmą uciekinierów z Afganistanu. Np. Wielka Brytania zapowiedziała, że jest gotowa przyjąć do 20 tysięcy uchodźców. Chęć pomocy zadeklarowały też znacznie mniej zamożne kraje m.in. Macedonia Północna, Albania, Filipiny oraz Bośnia i Hercegowina.

Tymczasem wicepremier Piotr Gliński zapowiedział, że "Polska obroniła się przed falą uchodźców w 2015 roku i teraz też się obroni". Cały czas na polski rząd spadła fala krytyki przez opieszałość, z jaką organizowano pomoc dla naszych afgańskich współpracowników. 

Dr Kamila Kasperska-Kurzawa z Uniwersytetu Opolskiego przypominała w TOK FM, że Polska przyjmowała już uchodźców, chociażby Czeczenów i Greków. - Czy teraz zamkniemy oczy? - pytała. - Przerażają mnie wypowiedzi niektórych polityków, że obronimy Polskę przed uchodźcami - mówiła dalej, nawiązując do słów Piotra Glińskiego.

Jak podkreśliła ekspertka, "to, jak się zachowujemy w stosunku do naszych współpracowników, ludzi, którzy nam w bardzo trudnym terenie pomagali, świadczy o nas jako o sojusznikach". - To będzie rzutowało w przyszłości na to, jak będą chcieli z nami współpracować, bo czekają nas trudne lata. Obawiam się zagrożenia ataki terrorystycznymi - mówiła.

Gościni TOK FM wyjaśniła, że w obliczu takiego zagrożenia potrzebny jest dobry wywiad, infiltracja grup terrorystycznych oraz ludzie z tych środowisk, którzy będą chcieli współpracować z naszymi służbami. A teraz, jak oceniła, prawdopodobne jest to, że Polska za żadne pieniądze nie znajdzie współpracowników. 

- Mieliśmy jedną z najlepszych siatek wywiadu na Bliskim Wschodzie, cieszyliśmy się uznaniem, mieliśmy świetnych fachowców. I gdzie to wszystko jest? Nie ma - stwierdziła rozmówczyni Piotra Maślaka.

"Afganistan stacza się w otchłań radykalnego islamu"

O swoją przyszłość szczególnie obawiają się kobiety. Już pojawiają się doniesienia o karach chłosty oraz o tym, że nie są wpuszczane na uniwersytety i do pracy. Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid podczas pierwszej oficjalnej konferencji prasowej stwierdził, że "Afgańczycy mają prawo do własnych zasad i przepisów zgodnych z ich wartościami", a talibowie pozwolą kobietom "pracować i uczyć się w ramach naszych zasad". 

- Teraz zapewniają, ale myślę, że to są puste gesty. Z poprzedniego okresu rządów odrobili doskonale lekcję PR-u. Nie sądzę, żeby pozwolili kobietom wrócić do rządu. Nie sądzę, żeby mogły normalnie pracować i się uczyć - oceniła dr Kasperska-Kurzawa.

Jej zdaniem "Afganistan stacza się w otchłań radykalnego islamu". - Jeżeli nie będzie tam niezależnych obserwatorów, mediów, które będą śledziły to, co talibowie rzeczywiście robią, to nie będziemy mieli na nic wpływu. To się skończy tak, jak poprzednio. Za kilka lat, może kilkanaście miesięcy, znowu trzeba będzie przywracać wolność w Afganistanie - podsumowała ekspertka z Uniwersytetu Opolskiego.

DOSTĘP PREMIUM