Nawet milion dzieci w Afganistanie narażonych jest na śmierć. "Liczymy, że dotrzemy z pomocą drogą lądową"

Nawet milion dzieci w Afganistanie narażonych jest na śmierć z niedożywienia, a dziesięć milionów potrzebuje pomocy humanitarnej. Sytuację pogorszyło nie tylko przejęcie władzy przez talibów, ale również susza i pandemia koronawirusa. Tymczasem komercyjnych lotów do Kabulu nie ma, a zapasy organizacji humanitarnych szybko się kurczą. - Nie wiemy, jaka naprawdę tam jest sytuacja i może się okazać, że tych dzieci będzie jeszcze więcej - mówiła dr Monika Kacprzak z UNICEF Polska.
Zobacz wideo

Afgańczycy wciąż tysiącami próbują się dostać na lotnisko w Kabulu, aby uciec z opanowanego przez talibów kraju. Możliwe jest to wyłącznie samolotami wojskowymi, bo lotów komercyjnych do stolicy Afganistanu nie ma. To również utrudnia pracę organizacjom pomocy humanitarnej, a jedną z tych, która swoje magazyny ma Afganistanie, jest UNICEF. Zapasy jednak bardzo szybko się kurczą. - Liczymy, że uda się dotrzeć z pomocą humanitarną drogą lądową przez Pakistan - mówiła w TOK FM dr Monika Kacprzak z UNICEF Polska.

Na brak pomocy szczególnie narażone są dzieci - według szacunków nawet milion z nich narażonych jest na śmierć z niedożywienia. Jednak sytuację Afgańczyków pogorszyło nie tylko przejęcie władzy przez talibów. Jak mówiła dr Kacprzak, w ostatnich miesiącach Afganistan dotknęła ogromna susza. To sprawiło, że ludzie opuścili swoje domy. - Uciekli przed suszą poszukując wody - mówiła gościni TOK FM. -  Mamy też bardzo duże problemy społeczno-ekonomiczne wywołane pandemią, wiele ludzi straciło miejsca pracy, nie stać ich na zakup podstawowych produktów - dodała. 

Poza tym w najbliższych tygodniach w Afganistanie zacznie się zima, która zazwyczaj w tym kraju jest mroźna i śnieżna. A wewnętrzni przesiedleńcy, wśród których są dzieci, nierzadko śpią pod gołym niebem. Pozostaje też pytanie, czy dzieciom uda się wrócić do szkół. - Dostajemy takie sygnały, że o ile talibowie pozwolą dziewczynkom wrócić do szkół uczyć się, o tyle mogą nie pozwolić nauczycielkom na powrót do pracy. Wiemy, że dziewczynki nie pójdą do szkół, jeżeli nie będzie żeńskiego personelu - mówiła dr Kacprzak.  

Rzeczniczka prasowa UNICEFU przyznała, że w kwestii władzy talibów pracownicy organizacji są "ostrożnie optymistyczni", bo być może talibowie pozwolą organizacjom humanitarnym dotrzeć do regionów, które wcześniej były dla nich niedostępne. - My nie wiemy, jaka naprawdę tam jest sytuacja i może się okazać, że tych dzieci będzie jeszcze więcej - zauważała.  Zaznaczała jednak, że wiarę w zapewnienia talibów należy mieć mocno ograniczoną.

- Jednym pozytywem jest to, że ci specjaliści na niższych szczeblach, w ministerstwach i różnych służbach nie zmieniają się. Zmieniają się ludzie na szczytach władzy, z nimi też będziemy rozmawiać, próbować, negocjować - mówiła dr Kacprzak. - Mamy nadzieję, że mimo wszystko reżim talibów nie będzie wyglądał tak, jak 20 lat temu i być może przez te lata czegoś się nauczyli - dodała. 

Gościni TOK FM mówiła również, że obecnie w Afganistanie najciężej mogą mieć członkowie mniejszości etnicznych, kobiety oraz dzieci. - W szeregach naszych pracowników na miejscu mamy przedstawicieli mniejszości etnicznych afgańskich. O ile talibowie powiedzieli, że mogą wykonywać swoją pracę, o tyle czujemy pewien stopień niebezpieczeństwa - przyznała. - Trzymamy rękę na pulsie i patrzmy, jaka jest sytuacja, aby moc jak najlepiej tym osobom pomoc. Ale tak naprawdę nikt nie wie, jaka będzie przyszłość - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM