Wybuchy w pobliżu lotniska w Kabulu. Media donoszą o kilkudziesięciu ofiarach. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie

W pobliżu lotniska w Kabulu doszło w czwartek do co najmniej dwóch wybuchów, co potwierdził Pentagon. W relacjach zagranicznych mediów pojawia się różna liczba ofiar. Talibowie - cytowani przez agencję Reutera - podali, że zginęło co najmniej 13 osób. "NYT", że ponad 40.
Zobacz wideo

Rzecznik resortu obrony John Kirby potwierdził w czwartek, że pod lotniskiem w Kabulu doszło do dwóch eksplozji w ramach "złożonego zamachu", w którym ucierpieli cywile i żołnierze USA.

Kirby poinformował, że jedna z eksplozji miała miejsce pod Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko, gdzie gromadzili się ludzie. Do drugiego wybuchu doszło pod hotelem Baron, ok. 300 metrów dalej. Hotel ten był używany przez służby brytyjskie do wstępnego sprawdzania Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji.

Przedstawiciele administracji USA poinformowali, że prezydent Joe Biden przebywa obecnie w pokoju dowodzenia (Situation Room) pod Białym Domem, gdzie otrzymuje informacje na temat zdarzenia. Z powodu zamachu przełożone zostało jego spotkanie z premierem Izraela Naftalim Bennettem. 

Późnym wieczorem do zamachu przyznało się Państwo Islamskie. 

Wybuch w Kabulu. Ile ofiar?

Wśród ofiar są Amerykanie i cywile. Informacje mediów zagranicznych co do liczby ofiar są różne.

Dziennik "Wall Street Journal" informował, że "na miejscu jest wiele ofiar". "Zdaje się, że do eksplozji doszło blisko Hotelu Baron na przeciwko lotniska w Kabulu. Baron był głównie używany przez Brytyjczyków. Wiele ofiar" - podał na Twitterze korespondent "WSJ" Dion Nissenbaum.

BBC informowało, że zginęło co najmniej 10 osób, Al-Dżazira, że jest 11 zabitych i rannych, w tym obcokrajowcy. 

Talibowie - cytowani przez agencję Reutera - przekazali informację o "co najmniej 13 ofiar śmiertelnych wybuchu w Kabulu, w tym kobietach i dzieciach". Według doniesień, wśród ofiar są także talibowie strzegący lotniska.

Organizacja pozarządowa Emergency, która prowadzi szpital w Kabulu poinformowała, że około 60 osób zostało rannych. Dodała, że sześć osób zmarło w drodze do placówki. "Do naszego centrum chirurgii w Kabulu przybyło do tej pory ponad 30 pacjentów" - napisała na Twitterze organizacja udzielająca bezpłatnej medycznej pomocy ofiarom wojen. 

Przed godziną 19 czasu polskiego afgański reporter dziennika "New York Times" Fahim Abed przekazał, że jest co najmniej 40 zabitych i 120 rannych. Jak dodał, większość rannych jest w stanie krytycznym. Według Pentagonu wśród zabitych ma być 12 amerykańskich żołnierzy, a 15 zostało rannych. 

Agencja Reutera podała, powołując się na przedstawiciela władz USA, że eksplozja była dziełem zamachowca samobójcy. Również według Sky News jeden z wybuchów był wynikiem detonacji kamizelki zamachowca-samobójcy, zaś drugi - bomby umieszczonej w samochodzie.

Chwilę wcześniej zagraniczne media informowały też o ostrzelaniu włoskiego samolotu, który ewakuował Afgańczyków. Został ostrzelany kilku minut po starcie. 

Ryzyko zamachu

Już od kilku dni ostrzegano, że istnieje bardzo wysokie ryzyko ataku terrorystycznego w czasie operacji ewakuacyjnej prowadzonej na lotnisku w Kabulu przez USA, Wielką Brytanię i inne państwa zachodnie. - Bardzo konkretne ryzyko ataku terrorystów z Państwa Islamskiego (IS) na lotnisko w Kabulu coraz bardziej utrudnia prowadzoną z niego ewakuację - powiedziała w czwartek minister obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer.

Dodała, że w nocy wydano zalecenie, aby ludzie w Kabulu nie przyjeżdżali już na lotnisko na własną rękę, ponieważ to jeszcze bardziej ogranicza możliwości ewakuacji z Afganistanu.

O bardzo wiarygodnych informacjach wywiadowczych na temat możliwego ataku na gromadzących się przed lotniskiem w Kabulu ludzi mówił też w czwartek brytyjski wiceminister obrony James Heappey.

DOSTĘP PREMIUM