Ekspert o zamachach w Kabulu: Talibowie i ISIS to nie są bratnie organizacje, zawsze się zwalczały

- Zamach był o tyle pewnym zaskoczeniem, że ISIS w Afganistanie de facto zostało zepchnięte do podziemia przez samych talibów. Wbrew pozorom talibowie i ISIS to nie są bratnie organizacje, na terenie Afganistanu one się zaciekle zwalczały - mówił w TOK FM o atakach w Kabulu Marcin Krzyżanowski, były ambasador RP.
Zobacz wideo

W czwartek w pobliżu lotniska w Kabulu doszło do ataków terrorystycznych, w których - według obecnych danych - zginęło co najmniej 90 osób. Do ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie. ISIS od dawna jest w konflikcie z rządzącymi obecnie Afganistanem talibami, co w TOK FM wyjaśniał Marcin Krzyżanowski z Centrum Studiów Międzynarodowych i Rozwoju UJ, były konsul RP w Kabulu.

- Talibowie są organizacją-parasolem, pod którym skupia się wiele mniejszych grup mających na celu czy to walkę z szeroko pojętym Zachodem, czy też prowadzenie dżihadu w Azji Centralnej i Pakistanie. Sami talibowie są podzieleni na około sześć mniejszych grup, nazywanych szurami - tłumaczył ekspert. - Oczywiście talibowie mają powiązania i polityczne, i rodzinne, i organizacyjne z Al-Kaidą, które obecnie starają się jeśli nie tuszować, to co najmniej nie eksponować - dodał Krzyżanowski. 

Gość TOK FM zaznaczał, że za czwartkowy zamach w Kabulu odpowiedzialne jest nie tyle tzw. Państwo Islamskie, co jego afgańsko-centralnoazjatycka komórka, czyli Państwo Islamskie Prowincji Chorasan (ISIS-K). - To taka tradycyjna nazwa obszaru północnego Afganistanu i części północno-wschodniego Iranu, Uzbekistanu i innych republik środkowoazjatyckich - wyjaśniał. - Ten zamach był o tyle pewnym zaskoczeniem, że ISIS w Afganistanie de facto zostało zepchnięte do podziemia przez samych talibów. Wbrew pozorom talibowie i ISIS to nie są bratnie organizacje, na terenie Afganistanu one się zaciekle zwalczały - dodał. 

- Talibowie są organizacją bardziej skupioną na Afganistanie, na tworzeniu państwa afgańskiego, islamskiego emiratu afgańskiego, a na eksporcie dżihadu talibowie są skupieni w dużo mniejszym stopniu. ISIS z kolei jest organizacją bardziej ponadnarodową, jest ugrupowaniem nastawionym na dżihad, na pewien radykalny w swojej wymowie panislamizm - tłumaczył różnice pomiędzy organizacjami. - Oprócz kwestii ideologicznych wchodzi w grę najzwyklejsza walka o władzę - dodał. 

Krzyżanowski wyjaśniał też, że etnicznie wśród talibów dominują Pasztunowie, choć i oni nie są jednolitą grupą, bo to zbiorcza nazwa plemion zamieszkujących głównie południowy Afganistan i północny Pakistan. - Oprócz tego talibowie kryją w sobie pokaźną liczbę Uzbeków, sporo Kirgizów, można znaleźć wśród nich afgańskich Tadżyków - wymieniał ekspert.

- W ostatnich miesiącach dało się słyszeć nawet o zwiększającej się liczbie Hazarów, walczących ramię w ramię z talibami, co jest o tyle interesujące, że Hazarowie są grupą etniczną, która w większości wyznaje szyizm - mówił dalej. Jak dodał, Hazarowie w czasie poprzednich rządów talibów byli "obywatelami drugiej kategorii". Z ostatnich doniesień z Afganistanu wynika też, że talibowie w ostatnich tygodniach dopuścili się brutalnych tortur i masakr na kilku hazarskich mężczyznach.

- Oprócz głównej Szury, zwanej Szurą w Kwecie lub - przez talibów - Radą Najwyższą, która skupia w sobie głównie Pasztunów z okolic Kandaharu i pakistańskiej Kwety, jest siatka Hakkaniego - tłumaczył Krzyżanowski. I podkreślał, że talibowie sprawują władzę na swój sposób, a poszczególni przywódcy mają sporą autonomię. - To nie jest tak, że talibowie odbywają codzienne briefingi. Nie ma posiedzeń rządu, nie wiszą ze sobą na komórkach, bo mogłoby się to dla nich źle skończyć. Obieg informacji jest mocno utrudniony (...). W ramach autonomii poszczególnych dowódców, oni nie zawsze akceptują wszystkie konkretne rozkazy ze strony Rady Najwyższej talibów czy ze strony samego emira - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM