Ambasada USA w Kabulu zawiesza działalność. Rzecznik talibów o "dobrej relacji" z USA

Ambasada Stanów Zjednoczonych w Kabulu zawiesza swoją działalność - poinformowało amerykańskie przedstawicielstwo dyplomatyczne w stolicy Afganistanu. Z kolei talibowie oświadczyli, że chcą utrzymać dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami.
Zobacz wideo

W poniedziałkową noc szef Dowództwa Centralnego USA gen. Kenneth F. McKenzie ogłosił zakończenie trwającej niemal 20 lat wojskowej misji USA oraz akcji ewakuacyjnej w Afganistanie. Zaraz po tym talibowie ogłosili "pełną niepodległość" Afganistanu.

Amerykańskie przedstawicielstwo dyplomatyczne w stolicy Afganistanu przekazało, że ambasada USA zawiesza swoją działalność. "Wraz z wycofaniem się personelu dyplomatycznego USA z Kabulu, będziemy pomagać amerykańskim obywatelom i ich rodzinom w Afganistanie z Ad-Dauhy w Katarze" - poinformowano w komunikacie.

Z kolei sekretarz stanu USA Antony Blinken oświadczył, że liczba obywateli USA chcących opuścić Afganistan mieści się między 100-200, jednak precyzyjne jej określenie nie jest łatwe. - Wielu z nich to wieloletni mieszkańcy Afganistanu. Wielu to podwójni obywatele z głębokimi korzeniami. Dla wielu jest to bolesny wybór - powiedział.

Blinken podkreślił, że w ciągu ostatnich 18 dni amerykańscy dyplomaci wykonali ponad 55 tys. telefonów i wysłali 33 tys. e-maili do obywateli USA w Afganistanie, dając im wiele możliwości opuszczenia kraju. Stwierdził też, że operacja ewakuacyjna była jednym z najtrudniejszych wyczynów w historii, choć przyznał, że "dziesiątki tysięcy" afgańskich współpracowników USA i innych narażonych na represje Afgańczyków pozostało w kraju. - Nasze zobowiązanie wobec nich nie ma terminu końcowego - powiedział Blinken, dodając, że USA będą wywierać presję na talibach, by pozwolili na emigrację afgańskich sojuszników Ameryki.

- Rozpoczął się nowy rozdział w historii zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Afganistanie. Nasza misja wojskowa się zakończyła. Rozpoczęła się misja dyplomatyczna - oznajmił. Jednocześnie poinformował, że ambasada USA w Katarze będzie koordynować m.in. międzynarodowe rozmowy z talibami, by zapewnić, że zrealizują swoją obietnicę umożliwienia opuszczenia kraju przez wszystkich, którzy tego chcą, w tym "tych, którzy pracowali z Amerykanami".

- Talibowie chcą międzynarodowego uznania. Ale na jakiekolwiek uznanie czy wsparcie będą musieli zasłużyć - powiedział Blinken. Jak wyjaśnił, ma przez to na myśli m.in. umożliwienie swobodnego przepływu osób, dotrzymanie zobowiązań ws. walki z terroryzmem, powstrzymanie się od odwetów i szanowanie praw człowieka.

Talibowie: Chcemy szariatu, pokoju i stabilności

- Chcemy utrzymać dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami - oświadczył we wtorek rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid.

Poinformował również, że po ewakuacji ostatnich żołnierzy amerykańskich z lotniska w Kabulu talibowie przejęli kontrolę praktycznie nad całym Afganistanem. - To zwycięstwo "wszystkich" Afgańczyków - powiedział. - Gratulacje dla Afganistanu (...). To zwycięstwo jest nasze, nas wszystkich. Chcemy mieć dobre relacje z USA i światem - zadeklarował Mudżahid na lotnisku w Kabulu.

Według rzecznika talibów, "klęska Amerykanów to lekcja dla innych, którzy chcieliby nas pokonać". - Po 20 latach pokonaliśmy ich, nasz kraj jest teraz wolny - skomentował jeden z talibskich strażników lotniska. - To jasne czego oczekujemy. Chcemy szariatu, pokoju i stabilności - dodał.

DOSTĘP PREMIUM