"Mówili, że mają spać na gołych deskach". Dziennikarz o warunkach przetrzymywania więźniów na Białorusi

- Ostatnio ujawniono nagrania rozmów funkcjonariuszy MSW dotyczących m.in. warunków panujących w więzieniach. Między sobą mówili, że więźniowie polityczni nie powinni mieć materaców, nawet w nocy. Mają spać na gołych deskach - mówił w TOK FM Rusłan Szoszyn z "Rzeczpospolitej".
Zobacz wideo

Według organizacji broniącej praw człowieka Wiasna - obecnie w więzieniach na Białorusi przebywa 656 więźniów politycznych. Są wśród nich działacze Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys i Andrzej Poczobut. - Są w jednym z najgorszych więzień, gdzie upokarza się ludzi, o czym mówili ci, którzy zostali stamtąd uwolnieni - powiedział w TOK FM Rusłan Szoszyn z "Rzeczpospolitej".

Zastrzegł jednak, że nikt dokładnie nie wie, w jakich warunkach są przetrzymywani działacze Związku Polaków, bo reżim Łukaszenki ściśle kontroluje jakikolwiek "wyciek" informacji z białoruskich więzień. - Jaka dokładnie jest tam sytuacja, wie tylko Andrzej i Andżelika, bo komunikacja z nimi została całkowicie przerwana. Ich prawnik nie może podawać żadnych szczegółów dotyczących ich pobytu w więzieniu, bo podpisał odpowiednie pismo i ma zakaz mówienia. Prawnikom, którzy złamali te zasady, odebrano licencje i wyrzucono z zawodu. Teraz nie wiedzą czym się zająć, niektórzy uciekają za granicę - twierdził dziennikarz.

Jak dodał, ostatnio grupa funkcjonariuszy białoruskich służb, która uciekła z kraju, co jakiś czas ujawnia w internecie nagrania pokazujące, co się dzieje wewnątrz aparatu władzy Łukaszenki. - Ostatnio ujawnili nagrania rozmów funkcjonariuszy MSW dotyczących m.in. warunków panujących w więzieniach. Między sobą mówili, że więźniowie polityczni nie powinni mieć materaców, nawet w nocy. Mają spać na gołych deskach. W tych okrutnych warunkach mają przebywać więźniowie - relacjonował gość TOK FM.

Opowiedział także o specjalnej organizacji powołanej przez reżim do tego, by przekonywała więźniów politycznych do ukorzenia się przed Aleksandrem Łukaszenką. Na jej czele stanął były opozycjonista, który najpierw został uwięziony, a potem złamany przez władzę. - Teraz namawia (więźniów politycznych) do współpracy z władzą, proponuje im napisanie prośby o ułaskawienie, następnie sporządza listę takich osób i podobno na niej jest już około 200 nazwisk - mówił Szoszyn.

Jak zaznaczył, jest w tej sprawie wiele niejasności, bo na wspomnianej liście znalazły się nazwiska Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta, tymczasem - według wiedzy Soszyna - dwoje Polaków nie napisało listów z prośbą o ułaskawienie.

Jego zdaniem zarówno Borys, jak i Poczobut stali się zakładnikami polityki polsko-białoruskiej, a ta - zwłaszcza po nasileniu się kryzysu migracyjnego inspirowanego przez Łukaszenkę - "nie jest najlepsza". - Mamy stan wyjątkowy, dramatyczną sytuację na granicy i nic nie wskazuje na to, żeby Białoruś chciała deeskalować ten konflikt. Teraz (ludzie Łukaszenki) trzymając Polaków w więzieniu, mają ich za zakładników. Możliwe, że toczy się jakaś gra i Białorusini stawiają jakieś warunki - zakończył gość Agnieszki Lichnerowicz.

Aresztowania liderów ZPB

Andrzej Poczobut, prezes ZPB Andżelika Borys oraz trzy działaczki mniejszości polskiej - Irena Biernacka, Maria Tiszkowska i Anna Paniszewa - zostali zatrzymani w marcu. Wobec piątki aktywistów wszczęto postępowania z art. 130 p. 3 Kodeksu karnego Białorusi, który mówi o "celowych działaniach, mających na celu podżeganie do wrogości na tle rasowym, narodowościowym, religijnym lub innym socjalnym". Prokuratura białoruska interpretowała działania aktywistów ZPB jako "rehabilitację nazizmu". Przytoczony artykuł zagrożony jest karą pozbawienia wolności od pięciu do 12 lat.

2 czerwca polskie MSZ poinformowało, że Biernacka, Tiszkowska i Paniszewa zostały wypuszczone z aresztu i wywiezione do Polski. Kobiety nie mogą wrócić na Białoruś. Zarzutów wobec nich nie umorzono. Poczobut i Borys pozostają w areszcie, najprawdopodobniej w związku z odmową opuszczenia Białorusi. 

DOSTĘP PREMIUM