"Straż sąsiedzka wyłapuje migrantów i przekazuje pogranicznikom". O kryzysie humanitarnym na Litwie

Na Litwie mniejszość polska protestowała przeciwko powstawaniu ośrodków dla uchodźców. Na tych protestach byli lokalni księża i tamtejsi polscy politycy. W jednej miejscowości rząd się wystraszył i zrezygnował z pomysłu budowania takiego ośrodka. Teraz mniejszość polska uważa, że to jej sukces. Że wypędzili obcych. Więc nastroje są naprawdę okropne - mówiła w TOK FM dziennikarka Ewa Wołkanowska-Kołodziej.
Zobacz wideo

Na początku lipca - w związku z dużą liczbą migrantów z Białorusi - Litwa wprowadziła stan wyjątkowy w całym kraju. Na początku sierpnia Sejm w trybie nadzwyczajnym uchwalił specjalną ustawę o budowie płotu na granicy z Białorusią oraz zezwolił na użycie wojska w sytuacjach nadzwyczajnych.

O kryzysie humanitarnym na Litwie opowiadała w TOK FM dziennikarka Ewa Wołkanowska-Kołodziej, która obserwowała, jak litewskie służby granicznie postępują z uchodźcami przybywającymi od strony Białorusi. - Litwa przyjęła ok. 4,1 tys. migrantów, a następnie zamknęła granicę. Teraz nie wiadomo, dlaczego do władz litewskich nie spływają wnioski uchodźców o azyl, bo – podobnie jak w Polsce – dziennikarze nie mają wstępu do pasa przygranicznego - mówiła.

Jak dodała, dla tych ponad 4 tys. uchodźców, którzy zdołali się dostać na Litwę, zbudowano m.in. miasteczka namiotowe. - Proszę sobie wyobrazić 50 namiotów w błocie, a dookoła siatka. Są jeszcze tymczasowe obozy dla uchodźców, które powstały np. w budynkach dawnych szkół – stwierdziła, dodając, że w każdym z tych ośrodków "można byłoby kręcić horror", bo tak złe warunki tam panują. - Są takie tymczasowe obozy, do których przez dwa miesiące nie przyjeżdżał lekarz, np. do kobiet w ciąży, a migranci nie mają tam ciepłych posiłków. Jestem przerażona stosunkiem władz i pracowników ośrodków do uchodźców. Oni są poniżani, na nich się krzyczy. - relacjonowała.

Zauważyła, że na Litwie panuje "olbrzymia niechęć społeczna wobec uchodźców". - Byłam chyba pierwszą osobą na Litwie, która robiła raban w tej sprawie. Przez wiele tygodni tematem numer jeden było: "Jak wielki mur możemy zbudować i jak szybko". Ale także: "Jak się ich pozbyć". Dopiero niedawno zaczęły się pojawiać głosy, że to kryzys człowieczeństwa, że dlaczego straszymy tymi 4 tysiącami uchodźców, skoro 1 tys. z nich to dzieciaki i kobiety - mówiła.

Opowiadała także o protestach mniejszości polskiej przeciwko powstawaniu ośrodków dla uchodźców. - Na tych protestach byli lokalni księża i tamtejsi polscy politycy. W jednej miejscowości rząd się wystraszył i zrezygnował z pomysłu budowania takiego ośrodka. Teraz mniejszość polska uważa, że to jej sukces. Że wypędzili obcych. Więc nastroje są naprawdę okropne - oceniła.

Wspomniała również, że w niektórych miejscowościach powstaje straż sąsiedzka, która wyłapuje migrantów i przekazuje pogranicznikom. - Takie inicjatywy są bardzo chwalone na Litwie – zakończyła gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM