Chiński gigant upadnie i pociągnie za sobą światową gospodarkę? Ekspert: To odwracanie uwagi od problemów w USA

Chiński Evergrande, jedna z największych firm deweloperskich na świecie, wpadła w finansowe tarapaty. Zdaniem niektórych ekspertów, jeśli upadnie, skutki tego odczujemy na całym świecie, także w Polsce. - Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że problem jest nieco przesadzony. Nie wierzę, że władze chińskie nie uratują swojego sektora finansowego i rynku nieruchomości. To jest po prostu nierealne - przekonywał w TOK FM Piotr Kuczyński.
Zobacz wideo

Jeden z największych deweloperów na świecie - chiński Evergrande - ma poważne kłopoty finansowe. Spółka jest zadłużona na ponad 300 mld dolarów i ma problemy ze spłatą odsetek, co już odbiło się na jej notowaniach na azjatyckiej giełdzie. Zdaniem niektórych ekspertów, ewentualny upadek chińskiego dewelopera może odbić się na całej światowej gospodarce.

Wszystko dlatego że spółka Evergrande rosła w siłę m.in. dzięki pożyczkom. Zadłużała się na całym świecie, także u zagranicznych inwestorów. Właśnie siła tych powiązań może sprawić, że w ślad za Evergrande zbankrutują także inne firmy.

- To spółka rozgałęziona, w różnych branżach obecna, ale główna jej działalność to deweloperka - tłumaczył w TOK FM analityk rynków finansowych Piotr Kuczyński. - To drugi największy deweloper w Chinach, a w tym kraju jest 1,4 mld ludzi, więc ma co budować. Ma jednak zobowiązań na kwotę około 300 mld dolarów i jest niestety obawa, że może ogłosić bankructwo. Czekamy na czwartek, kiedy to Evergrande ma wypłacić odsetki od obligacji na 83 mln dolarów. Jest obawa, że tego nie zrobi i zostanie oficjalnie ogłoszone bankructwo - dodał.

Jednak jego zdaniem, tak się jednak nie stanie i Evergrande nie odegra takiej roli jak Lehman Brothers w 2008 roku, czyli nie okaże się wielką upadającą firmą, która pociąga za sobą rynki finansowe i prowadzi do kryzysu gospodarczego. - Zdecydowanie twierdzę, że to nie jest taka sytuacja. Upadek Evergrande mógłby pociągnąć za sobą cały sektor developerów w Chinach, ale nie wierzę w to, że władze chińskie nie uratują swojego sektora finansowego i rynku nieruchomości. To jest po prostu nierealne - podkreślił.

Jak dodał, prawdziwy problem nie dotyczy Chin, tylko sytuacji w Stanach Zjednoczonych. - Wrzesień dla rynków w Stanach jest najczęściej niekorzystny. Akcje tam są przewartościowane i jest duża chęć, żeby tę korektę wypracować. Jest też dyskusja o pakietach pomocowych wartych 3,5 bln dolarów i podniesieniu limitu zadłużenia – stwierdził i dodał, że Evergrande jest więc "doskonałym pretekstem", by odwrócić uwagę od problemów gospodarki Stanów Zjednoczonych.

Jeśli jednak Evergrande upadnie to - jak tłumaczył Rafał Hirsch, prowadzący "Cotygodniowe podsumowanie roku" w Radiu TOK FM - konsekwencje mogą być trudne do przewidzenia. - To ogromna firma. Deweloperka to ważna część chińskiej gospodarki. Już w poniedziałek w Singapurze spadła cena rudy żelaza, bo z niej wyrabia się stal potrzebna do budowy mieszkań. Skutki kryzysu wokół Evergrande mogło też odczuć Jastrzębska Spółka Węglowa, której akcje poszły w dół o 8 procent. To producent koksu, czyli kolejnego surowca potrzebnego w wyrobie stali. Przy Lehman Brothers ludzie też nie sądzili, ile wstrząsów wtórnych dla gospodarki może wywołać upadek jednego podmiotu. Tu może być podobnie, a to ostatnia rzecz, której teraz potrzebujmy - mówił Hirsch. 

DOSTĘP PREMIUM