Wybory w Niemczech. Kolejki do urn, tęsknota za zmianą i remis w sondażach

Niemcy w niedzielę wybierali skład nowego parlamentu. Reporter TOK FM Tomasz Setta z Berlina informuje, że w rozmowach wybrzmiewa nutka tęsknoty za zmianą i nowością.
Zobacz wideo

W programie specjalnym poświęconym wyborom w Niemczech Tomasz Setta, reporter TOK FM, który właśnie jest w Berlinie, omawiał wyniki sondaży exit poll. Według badania przeprowadzonego dla telewizji ZDF, SPD może liczyć na 26 proc. głosów, a koalicja chadeków z CSU na 24 proc. - więc różnica jest niewielka. Co więcej, sondaż dla stacji ARD nie jest rozstrzygający - SPD jak i koalicja mają po 25 proc. - Niezależnie od tego, na kogo wyborcy oddawali głos, to ze wszystkich wypowiedzi przebijał podziw i uznanie dla Angeli Merkel, ale również taka nutka, że jest potrzebna jakaś zmiana, nowość - mówił Setta w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz, odnosząc się do rozmów z berlińczykami. - Mówi się, że Olaf Scholz jest kontynuatorem wszystkiego tego, za co Niemcy polubili Angelę Merkel - dodał.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Redaktor Lichnerowicz pytała, czy może być pobity rekord frekwencji. Zwróciła uwagę, że od rana słychać doniesienia o kolejkach do lokali wyborczych w Berlinie.

- W tych lokalach wyborczych, w których byłem rano, tych osób nie było tak dużo. Ale też spodziewano się wielu głosów korespondencyjnych, również wiele osób mogło odłożyć głosowanie na po maratonie - stwierdzał Setta. W centrum miasta trwał Maraton Berliński, który spowodował korki i trudności z dostarczeniem brakujących kart do głosowania.

Jak dodał reporter TOK FM, "faktycznie te kolejki wydłużały się i zaczynało być nawet nerwowo, czy wszyscy zdążą". W kilku lokalach wyborczych w Berlinie zabrakło w niedzielę po południu kart do głosowania. Oprócz wyborów do Bundestagu, w stolicy Niemiec odbywają się też wybory do landtagu. 

DOSTĘP PREMIUM