Jagoda Grondecka znów w Afganistanie. "Zdarza się, że kobiety są karane chłostą, bo mają odsłonięte twarze"

Dzięki relacjom Jagody Grondeckiej na bieżąco mogliśmy śledzić sytuację w Afganistanie, gdy władzę przejmowali talibowie. Po kilkutygodniowej przerwie dziennikarka znów na miejscu obserwuje wydarzenia. W TOK FM opowiadała, jak pod rządami talibów wygląda życie kobiet. - Zdarzają się sytuacje, że są odsyłane do domów, jeśli pojawią się na ulicy bez tzw. męskiego opiekuna. Zdarza się też, że są karane chłostą, bo mają na przykład odsłonięte twarze - mówiła.
Zobacz wideo

- Czy pani jest bezpieczna? - tak Adam Ozga rozpoczął rozmowę z Jagodą Grondecką. - Wydaje się, że tak - odpowiedziała dziennikarka, która po kilku tygodniach przerwy wróciła do Afganistanu. Jak mówiła, z jednej strony - paradoksalnie - dla obcokrajowców jest teraz nieco bezpieczniej w Afganistanie, ponieważ skończyły się walki między talibami a rządem. Talibowie są u władzy, wcześniej zobowiązali się zapewnić zagranicznym dziennikarzom bezpieczeństwo i - jak powiedziała Grondecka - na razie nie ma odstępstw od tej reguły.

- Pojawiło się natomiast zagrożenie ze strony tzw. Państwa Islamskiego, które - jak pamiętamy z Iraku czy Syrii - z obcokrajowcami obchodziło się w sposób bardzo brutalny - podkreśliła. I poinformowała, że jedna z organizacji pozarządowych zajmująca się bezpieczeństwem w Afganistanie opublikowała raport, z którego wynika, że ryzyko dla obcokrajowców, szczególnie w Kabulu, zwiększyło się.

"Życie jest po prostu w zawieszeni"

Talibowie wrócili do władzy po 20 latach w połowie sierpnia. Błyskawicznie przejęli kontrolę nad stolicą kraju. 31 sierpnia kraj ten opuścił ostatni amerykański żołnierz. Talibowie ogłosili "niepodległość" i utworzyli nowy rząd. Wielu ekspertów, ale też samych Afgańczyków, którzy pamiętali, jak wyglądał kraj w latach 90., obawiali się, że rządzący skupią się na ograniczaniu praw obywateli, szczególnie w przypadku kobiet.  Talibowie przekonywali jednak, że kobiety będą mogły chodzić do pracy, a dziewczynki do szkoły, że ich prawa nie będą ograniczane.  Jak to wygląda w praktyce?

Jak mówiła Jagoda Grondecka, uczennice do tej pory wróciły do szkół w zaledwie kilku z 34 afgańskich prowincji. - Talibowie oczywiście przekonują, że to jest tylko sytuacja tymczasowa i one wszystkie wrócą do szkół, ale nie podają żadnej daty ani dokładnych kryteriów - dodała.

Dziennikarka przypomniała, że podobnie było w czasach poprzednich rządów talibów. - Przekonywali, że usunięcie kobiet z pracy czy dziewczynek ze szkół to tylko sytuacja tymczasowa. A one nigdy do tych miejsc już nie wróciły. Jest więc obawa ze strony Afganek, że tym razem może być podobnie. Póki co kobiety nie chodzą do biur, a ponad 140 pracowniczek administracji rządowej od dwóch miesięcy pozostaje w domach. Ich życie jest po prostu w zawieszeniu - mówiła gościni TOK FM.

Dopytywana o to, co może grozić kobietom w Afganistanie, Grondecka podała, że wiarygodne źródła mówią o tym, że "to, co talibowie zapowiadają, a to jak się zachowują wobec kobiet ich wojownicy, to są dwie zupełnie różne rzeczy". - Bo zdarzają się sytuacje, że kobiety są odsyłane do domów, jeśli pojawią się na ulicy bez tzw. męskiego opiekuna. Zdarza się też, że są karane chłostą, bo mają np. odsłonięte twarze - wyliczała.

Grondecka pytana na koniec, jakie różnice rzucają się w oczy po powrocie do Afganistanu, zwróciła uwagę m.in. na to, że na ulicach jest znacznie mniej osób niż wcześniej, zwłaszcza po zmroku. Jak mówiła, nie ma już sklepików ani straganów, które jeszcze nie tak dawno były otwarte do późna. Jest także zauważalnie mniej kobiet, a te, które się pojawiają, mają zakryte twarze. 

- Poza tym samo obserwowanie talibów, którzy przez 20 lat byli bojownikami, byli traktowani jako wrogowie rządu, a teraz sprawują te wszystkie ważne funkcje, to jest dla wielu osób szokujące. Zwłaszcza tych, które pamiętają ich wcześniejsze rządy - powiedziała dziennikarka.

DOSTĘP PREMIUM