Eksperci prognozują kolejną "bańkę ciepła" nad Europą. Ale to wcale nie jest dobra wiadomość

Niezwykła jak na tę porę roku fala ciepła ogarnęła niemal całą półkulę północną. Naukowcy, pracujący nad modelami meteorologicznymi, łapią się za głowę. Nie mają wątpliwości, że ponadstandardowo wysoka temperatura, to efekt gwałtownych zmian klimatu i szybko ogrzewającego się powietrza nad biegunem północnym.
Zobacz wideo

Trwający tydzień to czas niezwykłych, jak na październik, temperatur. 32,7 stopni Celsjusza Madrycie (rekord wszechczasów dla października to 36,6), 30,6 w Hossegor w południowej Francji, a w Beja w Portugalii 29,7 stopnia. Podobne październikowe upały panowały na Bałkanach i w Środkowej Europie: w Czeskich Budziejowicach padł rekord październikowej temperatury, odnotowano ponad 25 stopni C., w Bar w Czarnogórze termometry pokazywało w tym tygodniu 23 stopnie, tyle samo było w chorwackim Dubrowniku. Na Wyspach Brytyjskich jest w tym tygodniu ponad 20 stopni, podobnie w Belgii, Niemczech.

W Polsce termometry wskazywały już nawet 23 stopnie - tyle samo... co we Włoszech. Niewiele chłodniej było na kontynencie nocami, gdy temperatura sięgała 16 stopni C.

Kolejna "bańka ciepła" nad Europą?

Wyjątkowo ciepła pogoda w Europie Środkowej utrzyma się jeszcze dzisiaj, by ustąpić nieco chłodniejszej masie powietrza w weekend.

Ale później meteorolodzy prognozują kolejną możliwą "bańkę cieplną" nad Europą. Pod koniec października, ale głównie na początku listopada kontynent może czekać nowa, niezwykłych fala upałów, z temperaturą do 25,0°C. W Środkowej Europie może być jeszcze cieplej.

Ale wyjątkowo ciepła jesień to nie jest powód do radości. Bo globalnie brak chłodów o tej porze roku na półkuli północnej może oznaczać roztapiającą się wieczną zmarzlinę i pożary torfowisk na Syberii. A to z kolei jeszcze więcej gazów cieplarnianych unoszących się do atmosfery.

Jak człowiek szkodzi swojej planecie

Lista katastrofalnych skutków działalności człowieka jest znacznie dłuższa. W najnowszym raporcie Lancet Countdown naukowcy ogłaszają alarm najwyższego stopnia i zapowiadają, że będzie jeszcze gorzej. W tegorocznym opracowaniu eksperci wyliczają: susze zaszkodzą produkcji żywności, rosnące temperatury będą sprzyjać rozprzestrzenianiu się groźnych chorób jak malaria czy cholera, ludzie będą umierać z gorąca.

W ciągu sześciu miesięcy 2020 r. 51,6 miliona ludzi zostało dotkniętych 84 katastrofami, spowodowanymi powodziami, suszami i burzami w krajach już zmagających się z pandemią koronawirusa. Zmiany klimatyczne przyczyniły się do rekordowej fali upałów w północno-zachodnich Stanach Zjednoczonych, która zabiła ponad 1 tys. ludzi. W 2021 r. seniorzy powyżej 65. roku życia i dzieci poniżej pierwszego roku życia, a także osoby najgorzej sytuowane, najmocniej ucierpiały w wyniku rekordowych temperatur przekraczających 40° C w USA i Kanadzie. Rosnąca temperatura spowodowała też wzrost liczby miesięcy, w których przenoszona jest malaria. Z tego samego powodu na całym świecie wzrósł potencjał epidemiczny wirusów w tym dengi i wirusa Zika.

Jeden z autorów raportu dr Jeremy Hess z Uniwersytetu Waszyngton mówi, że po raz pierwszy - jako lekarz zajmujący się pacjentami w dwóch szpitalach w Seattle - opatrywał ratowników medycznych z ciężkimi poparzeniami na kolanach. Wielu z nich musiało długo klęczeć na rozpalonym asfalcie podczas ratowania życia ludziom z udarami i zawałami serca.

31 października w Glasgow w Szkocji rozpoczyna się szczyt klimatyczny COP26, którego celem jest przyspieszenie akcji na rzecz odwrócenia katastrofy klimatycznej.

 

DOSTĘP PREMIUM