"Koniec węgla jest w zasięgu wzroku"? Ekspert studzi emocje: Bardzo miękki dokument

190 krajów i organizacji zobowiązało się odejścia od węgla. W TOK FM profesor Zbigniew Karaczun chwalił taką inicjatywę, ale też studził entuzjazm. - To pierwszy krok. Nieśmiały i nieprzesądzający o tym, czy klimat da się uratować - wyjaśnił.
Zobacz wideo

Polska znalazła się wśród krajów, które na szczycie COP26, który odbywa się w Glasgow, po raz pierwszy zobowiązały się do odejścia od węgla - przekazały brytyjskie władze. Tamtejszy minister do spraw biznesu i energii stwierdził, że "koniec węgla jest w zasięgu wzroku".

W sumie do zrezygnowania z węgla miało się zobowiązać 190 krajów i organizacji. Ale są też wielcy nieobecni: Australia, Indie, Chiny oraz Stany Zjednoczone.

Jak wyjaśniał w TOK FM prof. Zbigniew Karaczun, na razie należy się wstrzymać z oceną tej deklaracji. – Nie znamy dokładnie jej treści. Poza tym, to tylko deklaracja, bardzo miękki dokument polityczny. Jak to będzie w praktyce, to okaże się dopiero wtedy, kiedy te zobowiązania zostaną przełożone na krajowe prawa. To pierwszy krok, ale nieśmiały i nieprzesądzający, czy klimat da się uratować – uważa ekspert Koalicji Klimatycznej i wykładowca Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Mimo wszystko profesor uważa, że dobrze, iż do powstania deklaracji doszło. - Dobrze, że tak się stało. Choć np. Australia się wyłamała, to finalnie i tak będzie musiała zrezygnować z wydobycia węgla, bo nie będzie miała komu go sprzedać - uważa prof. Karaczun.

"Rządy kierują się kunktatorstwem"

Gość TOK FM ubolewał, że podobnego porozumienia nie udało się osiągnąć w kwestii redukcji emisji metanu. – Mamy mało czasu, zostało dziewięć lat do 2030 roku, żeby zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych. Powstrzymanie katastrofy klimatycznej zależy od naszych wspólnych działań. Nikt nie powinien się wyłamywać. A na razie rządy kierują się kunktatorstwem i ochroną swoich wąskich interesów, co stoi na przeszkodzie efektywnym działaniom – uważa ekspert.

Profesor podkreślił, że przez ostatnie 30 lat działania władza skupiały się na energetyce, która w zasadzie jest gotowa do bycia zeroemisyjną – potrzeba tylko woli politycznej. – Większy problem mamy w transporcie czy rolnictwie. Podstawowe źródło wytwarzania metanu – poza wydobyciem paliw kopalnych – to hodowla zwierząt. A w Chinach, Indiach czy innych krajach rozwijających się spożycie mięsa rośnie. Są też państwa uzależnione od produkcji mięsa i zysków z jego eksportu, np. Argentyna i Brazylia. Tutaj potrzeba jeszcze większe nacisku, żeby emisja gazów cieplarnianych z tego źródła była redukowana – wskazywał prof. Karaczun.

DOSTĘP PREMIUM