Z Afganistanu ucieka dziś więcej ludzi niż w czasie wojny. "Do Iranu trafia ich 4-5 tys. dziennie"

- Codziennie kilku, kilkunastu Afgańczyków pyta mnie o możliwe sposoby wydostania się z kraju. Kwitnie czarny rynek wiz, tysiące ludzi czekają w kolejkach do urzędu paszportowego, żeby zdobyć dokumenty - relacjonowała na antenie TOK FM Jagoda Grondecka, dziennikarka i korespondentka "Krytyki Politycznej" z Afganistanu.
Zobacz wideo

Do końca bieżącego roku łącznie 3,2 mln dzieci w Afganistanie grozi stan ciężkiego niedożywienia, z czego milion jest zagrożonych śmiercią z tego powodu - przyznała rzeczniczka Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Margaret Harris. Światowe organizacje pomocowe alarmują, że nadchodzące mrozy w połączeniu z tragiczną sytuacją gospodarczą w Afganistanie sprawiają, że ponad połowa ludności tego kraju może mieć problem z dostępem do żywności. 

Jan Egeland, sekretarz generalny Norweskiej Rady ds. Uchodźców (Norwegian Refugee Council) przyznał wprost: "Zima w Afganistanie będzie straszna". Już dziś, jak wynika z szacunków, które podał, z kraju do Iranu ucieka dziennie 4-5 tys. osób. Zagrożenie dotyczące braku dostępu do żywności dotyczyć może aż 23 mln ludzi. 

- Kiedy byłam w Afganistanie od września 2020 do sierpnia tego roku, trwała tam nasilona ofensywa talibów, ataki tzw. państwa islamskiego w Kabulu i innych dużych miastach. Jednak wtedy kraju nie próbowało opuścić tylu Afgańczyków, co właśnie teraz, kiedy wojna się skończyła - mówiła w audycji "Światopodgląd" Jagoda Grondecka, korespondentka "Krytyki Politycznej".

Grondecka, która jest w tej chwili w Kabulu, na własne oczy obserwuje postęp sytuacji. - Codziennie kilku, kilkunastu Afgańczyków pyta mnie o możliwe sposoby wydostania się z kraju, kwitnie czarny rynek wiz, tysiące ludzi czekają w kolejkach do urzędu paszportowego, żeby zdobyć dokumenty - relacjonowała.

Afganistan, państwo upadłe

Dlaczego Afgańczycy uciekają właśnie teraz? Dziennikarka podkreśliła, że bieda nie pojawiła się w Afganistanie z dnia na dzień. - Afganistan nie stał się biedny wczoraj, jednak dziś zapaść ekonomiczna jest widoczna jak na dłoni i bez widoków na jakąkolwiek poprawę w najbliższym czasie - mówiła. Dodała, że nadchodząca zima, w czasie której temperatura w Kabulu i w innych miejscach na północy kraju może spadać do -10 stopni Celsjusza, tylko tę biedę pogłębi. - Już teraz Afgańczyków nie stać, by ogrzać domy - mówiła Grondecka w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz

Problem potęguje sytuacja międzynarodowa, w której znalazł się Afganistan po przejęciu władzy przez talibów. Kraj właściwie przestał funkcjonować. - Pojawiają się plany UNICEF-u, żeby przekazywać pensje afgańskim nauczycielom, którzy podobnie jak pracownicy administracji rządowej, ochrony zdrowia, od miesięcy nie dostają wynagrodzeń. Lekarze też zaczynają odchodzić z pracy. I do tego 90 proc. placówek medycznych zostało zamkniętych, bo były finansowane przez projekty Banku Światowego. Afganistan jest krajem skrajnie uzależnionym od pomocy humanitarnej - tłumaczyła Grondecka. Przyznała, że odwiedzała szpitale i oddziały dla dzieci niedożywionych. - Są przepełnione - relacjonowała. 

Kryzys żywnościowy w Afganistanie już teraz jest większy niż w rozdzieranym przez wojnę Jemenie i w Syrii, obecnie większe zagrożenie głodem jest tylko w Demokratycznej Republice Konga.

DOSTĘP PREMIUM