Austriacy stoją w długich kolejkach, by się zaszczepić. "Schnitzelpanik" zrobiła swoje

Nasze intencje są jasne, nakłonić do szczepienia niezaszczepionych, a nie zamykać w domach zaszczepionych - kanclerz Austrii Alexander Schallenberg stanowczo odrzucił pomysł ogólnokrajowego lockdownu dla wszystkich, jako kolejnego kroku po wprowadzeniu zakazu wychodzenia z domów osób niezaszczepionych. Zakaz nie dotyczy dzieci poniżej 12. roku życia.

Osoby, które nie są zaszczepione przeciwko COVID-19 mogą wychodzić z domu jedynie do pracy, sklepu spożywczego, do lekarza czy na spacer z psem. Zakaz nie dotyczy też dzieci poniżej 12. roku życia, starsze muszą się legitymować aktualnym testem na COVID-19, które regularnie przeprowadza się w szkołach.

Za złamanie zakazu grozi w Austrii grzywna w wysokości od 500 euro do 1450 euro, w przypadku odmowy poddania się kontroli. A te mają być wyrywkowe i powszechne. Na ulice austriackich miast tamtejszy rząd wysłał dodatkowe patrole policji. - Każdy Austriak powinien się spodziewać takiej kontroli zawsze i wszędzie - zapowiedział minister spraw wewnętrznych Karl Nehammer z austriackiej Partii Ludowej.

Nieprzekonani do szczepień Austriacy ruszyli więc do ośrodków zdrowia. Światowe agencje publikują zdjęcia kolejek przed takimi punktami na przykład w austriackim Salzburgu czy w wiedeńskich centrach handlowych.

Ale miejscowe media przekonują: to na razie nie jest efekt ostrego lockdownu dla niezaszczepionych. To efekt trwająca od tygodnia tzw. schnitzelpanik. Czyli gorączki szczepień, która ogarnęła Austriaczki i Austriaków już po pierwszych informacjach o planowanych zakazach wstępu do restauracji i innych miejsc publicznych dla osób niezaszczepionych. Nazwa wzięła się od najpopularniejszego austriackiego dania, czyli sznycla.

Zainteresowanie szczepieniami rośnie

Podczas gdy na początku listopada podawano głównie drugie i trzecie dawki szczepionki przeciwko COVID-19, to już dzień po ogłoszeniu nowych restrykcji jedną trzecią stanowiły pierwsze dawki dla osób, które do tej pory nie decydowały się na zaszczepienie.  W Wiedniu przed punktami szczepień stanęły długie kolejki, czekać trzeba było dwie godziny. Kolejki przed ośrodkami zdrowia pojawiły się także w innych krajach związkowych. Nawet w Górnej Austrii, która do tej pory była bastionem antyszczepionkowców, liczba rejestracji do szczepienia wzrosła dziesięciokrotnie w porównaniu z początkiem października.

Według "Frankfurter Algemeine Zeitung" trudno się dziwić nagłemu zainteresowaniu szczepieniami w Austrii. Dla Austriaków wizyta w kawiarni czy karczmie jest codzienną rutyną. "To nie przypadek więc, że nagły napór na punkty szczepień szybko ochrzczono mianem Schnitzelpanik. Jest jednak za wcześnie, by uznać, że to rzeczywiste odwrócenie trendu. Czas pokaże, czy nowa fala szczepień osłabnie, zanim osiągnięty zostanie znaczny wzrost liczby zaszczepionych" - pisze niemiecki dziennik.

W ciągu ostatniego tygodnia Austria odnotowała prawie 840 nowych przypadków koronawirusa na 100 tys. osób. To najwyższy wskaźnik infekcji w Europie Zachodniej. Tak wielu zakażeń nie było w Austrii od początku pandemii. Z kolei 63 proc. zaszczepionych obywateli to najniższy wskaźnik w Europie Zachodniej. Austriacki minister zdrowia ostrzegł więc, że jeśli obecne tempo zachorowań się utrzyma, wkrótce dla chorych na COVID-19 nie będzie żadnych miejsc.

DOSTĘP PREMIUM