Tragedia na kanale La Manche. Zatonęła łódź w migrantami. Nie żyje 31 osób

Brytyjski premier Boris Johnson oświadczył w środę, że jest "wstrząśnięty, przerażony i głęboko zasmucony" katastrofą na kanale La Manche i podkreślił, że pokazuje ona konieczność rozbicia gangów, które wysyłają ludzi na tak niebezpieczne przeprawy.

W środę po południu francuskie władze poinformowały, iż w okolicach Calais utonęło - według niepełnych jeszcze danych - 31 nielegalnych imigrantów - którzy na małej łodzi próbowali się przedostać do Wielkiej Brytanii. - Jestem wstrząśnięty i przerażony oraz głęboko zasmucony śmiercią na wodach kanału La Manche - powiedział wieczorem Johnson po posiedzeniu rządowego zespołu ds. sytuacji kryzysowych. Dodał, że to, czego doświadczyli ci ludzie, jest przerażającą rzeczą i ta katastrowa pokazuje, jak "niebezpieczne jest przekraczanie kanału La Manche w ten sposób".

- Pokazuje również, jak istotne jest, abyśmy teraz zwiększyli nasze wysiłki, aby złamać model biznesowy gangsterów, którzy wysyłają ludzi w ten sposób na morze. Dlatego tak ważne jest, abyśmy przyspieszyli, jeśli to możliwe, wszystkie środki zawarte w naszej ustawie o granicach i obywatelstwie, w której będziemy rozróżniać ludzi przybywających tu legalnie i ludzi przybywających tu nielegalnie - wskazał.

Zapewnił, że należy zrobić teraz wszystko, co możliwe, aby zniszczyć model biznesowy handlarzy ludźmi i gangsterów. - Oczywiście musimy pracować z naszymi francuskimi przyjaciółmi, z naszymi europejskimi partnerami. Teraz jest czas dla nas wszystkich, aby przyspieszyć działania, pracować razem, zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby rozbić te gangi, którym morderstwo dosłownie uchodzi na sucho - mówił brytyjski premier.

- Nie ma żadnych wątpliwości, że gangi, o których mowa, jeśli nie zobaczą, że ich model biznesowy nie działa; że już nie mogą siedzieć i wysyłać ludzi przez kanał z Francji, będą nadal oszukiwać ludzi, narażać życie ludzi i jak mówię, unikać kary za morderstwa - oświadczył Johnson.

Zaznaczył, że Wielka Brytania miała wcześniej "trudności" z przekonaniem "niektórych z naszych partnerów, szczególnie Francuzów, do robienia rzeczy w sposób, na jaki naszym zdaniem zasługuje sytuacja".

DOSTĘP PREMIUM