"Malutki Putin wyciągał portret Stalina ze śmietnika", a teraz jest "prawie panem świata". Czy napadnie na Ukrainę?

- Matka po roku zostawiła go u swoich rodziców i to nadwyrężenie więzi z nią w pierwszych latach odbija się na całym życiu, przede wszystkim w braku pewności siebie. Władimir Putin ciągle jej poszukuje. Dopóki nie zostanie panem świata, to się nie uspokoi - mówiła w TOK FM reporterka Krystyna Kurczab-Redlich.
Zobacz wideo

Wywiady USA i Wielkiej Brytanii ostrzegają, że Rosja bardzo poważnie rozważa inwazję na Ukrainę na przełomie stycznia i lutego. - Rosja rozlokowała przy ukraińskich granicach, na Krymie i w Donbasie, ponad 40 batalionowych grup taktycznych, w skład których wchodzi 115 tys. żołnierzy - poinformował we wtorek szef MSZ Ukrainy Dmytro Kułeba.

Krystyna Kurczab-Redlich - wieloletnia korespondentka w Rosji i autorka książek o Władimirze Putinie - przypominała w TOK FM, jak kształtował się stosunek przyszłego prezydenta Rosji do Ukrainy. Podkreślała, że duży wpływ miało na to "wychowanie w kulcie Stalina" i Związku Radzieckiego. - W 1962 roku, gdy [Putin] miał 12 lat i kiedy wszyscy wyrzucali portrety Stalina, bo Chruszczow wystąpił przeciwko jego kultowi, malutki Putin wyciągał portret Stalina ze śmietnika i wieszał go na ścianie domu - opowiadała.

W 1994 roku, już po rozpadzie Związku Radzieckiego, dorosły Władimir Putin wystąpił na międzynarodowym forum, które "łączyło zachodnich polityków z przedstawicielami państw wschodnich". - Wystąpił ten niepozorny człowiek, ale tak, że wszyscy zamarli. Powiedział: "Na skutek rozpadu Związku Radzieckiego 25 mln Rosjan nagle znalazło się na terytorium innych państw i żyje teraz na terenach, które historycznie należały do Rosji, jak np. Krym. Nie znaczy to, że Rosja zatwierdziła swoje obecne granice". Więc w Putinie od zawsze była niezgoda na to, że w 1991 roku Ukraina pozwoliła sobie ogłosić niepodległość - oceniła reporterka.

Jak dodała, jeszcze gdy Putin był wysłannikiem KGB w Dreźnie, wyraźnie widać było jego negatywny stosunek do ludzi pochodzących z Ukrainy. - Jako przewodniczący Komitetu Partyjnego KFB w Dreźnie szczególnie chętnie na nich donosił - podkreśliła.

Kompleksy wyniesione z dzieciństwa

Jej zdaniem, do tego negatywnego stosunku Putina do Ukrainy trzeba jeszcze dodać jego kompleksy wyniesione z dzieciństwa. To pozwala zrozumieć, skąd bierze się jego agresja i mocarstwowe plany. - Dzieciństwo Putina było bardzo nieszczęśliwe, bo jego matka biologiczna, mając już synka Wołodię, wyszła za Gruzina. Ojczym odnosił się do niego strasznie, poniewierał nim, bił go. To zdecydowanie odbiło się na psychice Putina. Matka po roku zostawiła go u swoich rodziców i to nadwyrężenie więzi z nią w pierwszych latach odbija się na całym życiu, przede wszystkim w braku pewności siebie. Putin ciągle jej poszukuje. Dopóki nie zostanie panem świata, to się nie uspokoi. Już prawie jest tym panem świata, bo nieustannie wprowadza zagrożenie właściwie do całej polityki światowej. To on napadł na Gruzję, Ukrainę, zbombardował Syrię. To on też zabił przeszło 100 tys. Czeczenów - mówiła, nazywając go "z gruntu złym".

W jej ocenie, to słabość Zachodu zbudowała potęgę Putina. - Zobaczył, że może się coraz bardziej rozpychać i być coraz bardziej agresywnym. W tej chwili sprawdza po raz kolejny, do jakiego stopnia może zaszantażować Zachód kwestią Ukrainy - stwierdziła.

Jednak - zdaniem ekspertki - teraz Putinowi nie chodzi o militarną napaść na Ukrainę. - On przede wszystkim straszy, chce wykazać swoją wielką moc w zmuszaniu Zachodu do ustępstw. Marzy o tym, żeby odciąć Ukrainę od pomocy NATO i Unii Europejskiej. - Będzie walczył, żeby zdobyć Ukrainę politycznie. By wymóc na Zachodzie, by zostawił mu tę Ukrainę - podsumowała gościni TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM