W Austrii chcą surowo karać za brak szczepienia przeciw COVID-19. "To już nie presja, a przymus"

Wysoka grzywna, a nawet kara więzienia - takie konsekwencje mają grozić tym obywatelom Austrii, którzy nie będą chcieli poddać się obowiązkowym szczepieniom przeciw COVID-19. - Władza nie jest nadal zadowolona z tego, ilu Austriaków zdecydowało się na szczepienie - wskazywał w TOK FM dr Paweł Marczewski.
Zobacz wideo

Pod koniec listopada do austriackich mediów wyciekł projekt ustawy wprowadzającej obowiązek szczepień. Mają mu podlegać wszystkie osoby powyżej 12. roku życia. Póki co, projekt ma wstępny charakter. Niezaszczepienie może się wiązać z surowymi karami: grzywną w wysokości do kilku tysięcy euro, a nawet czterema tygodniami pozbawienia wolności. Przypomnijmy, że w Austrii od 22 listopada wprowadzono pełny lockdown. 

Dr Paweł Marczewski z Fundacji Batorego mówił w TOK FM, że to bardzo ciekawy krok tamtejszego rządu. - Presja na szczepienia to mało powiedziane, to jest przymus. Władza nie jest nadal zadowolona z tego, ilu Austriaków zdecydowało się na szczepienie. Ten odsetek jest poniżej jej oczekiwań, ale nie jest to bardzo zły wynik. W momencie wprowadzenia lockdownu odsetek zaszczepionych wynosił ok. 65 proc.  - podkreślał ekspert. 

Wyjaśniał, że to odpowiedź gabinetu Alexander Schallenberga na przeciążenie służby zdrowia związane z pandemią. - Jest też jedna rzecz, która mu paradoksalnie pomaga. Po ustąpieniu kanclerza Sebastiana Kurza, rządzi gabinet tymczasowy, quasi-ekspercki. I to mu służy, bo nie sądzę, żeby Schallenbergowi zależało na kolejnej kadencji. Dlatego umożliwia mu to podejmowanie bardziej zdecydowanych decyzji - przekonywał dr Marczewski. 

Ekspert zastanawiał się też, jakie będą konsekwencje polityczne działań podejmowanych przez austriacki rząd. - Jest liczna i głośna grupa, która te decyzje krytykuje. Próbuje ich pozyskać skrajnie prawicowa Austriacka Partia Wolności. Jej obecny przewodniczący mówił, że w momencie wprowadzenia lockdownu Austria przestała być demokracją, a stała się dyktaturą. Dużo zależy także od tego, ile na lockdownie straci tamtejsza gospodarka - wskazał dr Marczewski. 

"Takich przypadków będzie coraz więcej"

Marczewski odniósł się też do niedawnej śmierci na COVID-19 Johann Biacsicsa, jednego z liderów ruchu antyszczepionkowego w Austrii. - Takich przypadków będzie coraz więcej w różnych krajach na świecie. Pytanie, jak przełożą się one na zmianę poglądów antyszczepionkowców, bo jeśli chodzi o konfrontację z faktami wydają się dość oporni - komentował gość audycji.

Wskazał, że przyczyn wyznawania takich poglądów jest tak dużo jak wyznających je osób. - To cały kompleks lęków o zdrowie, nieufności do wiedzy eksperckiej, wielkich koncernów medycznych, a czasem po prostu anarchistyczny odruch skrajnej wolności, że nikt mi nie będzie mówił co mam robić z własnym ciałem i zdrowiem - mówił dr Marczewski. 

Przymus szczepień w Polsce? Prezydent sceptyczny 

W Polsce odsetek zaszczepionych na koronawirusa przynajmniej jedną dawką wynosi obecnie ok. 54 proc. populacji i jest to jeden z najniższych wyników w Unii Europejskiej. Na temat możliwości wprowadzenia obowiązkowych szczepień w naszym kraju wypowiedział się ostatnio prezydent Andrzej Duda. - Muszę państwu powiedzieć, że - znając podejście moich rodaków, takie poczucie wolności - nie wyobrażam sobie, żeby w Polsce można było wprowadzić przymusowe szczepienia - stwierdził prezydent. 

DOSTĘP PREMIUM