Kraj, w którym 95 proc. ludzi chodzi spać z uczuciem głodu. O katastrofie humanitarnej w Afganistanie

Cztery miesiące po przejęciu władzy przez talibów Afganistan przeżywa katastrofę humanitarną - mówiła w TOK FM dr Ludwika Włodek ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. - Już teraz 95 proc. ludzi w Afganistanie chodzi spać z uczuciem głodu. Całe rodziny nie dojadają, wielu Afgańczyków je tylko jeden posiłek dziennie. To są przerażające liczby - dodała.
Zobacz wideo

Od przejęcia władzy w Afganistanie przez talibów minęły cztery miesiące. Od tego czasu kraj zmaga się z gwałtownym spadkiem międzynarodowej pomocy rozwojowej. Gospodarka i system bankowy znajdują się na krawędzi upadku. Sytuację pogarsza pandemia COVID-19 i dotkliwa susza.

- Afganistan już w tej chwili przeżywa katastrofę humanitarną - mówiła w TOK FM dr Ludwika Włodek ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. - Jak policzyły agencje ONZ ds. uchodźców i żywności, ok. 22 proc. Afgańczyków, jeśli nie dostanie pomocy, będzie nie dojadać. Najprawdopodobniej w przyszłym roku ok. 90 proc. społeczeństwa znajdzie się poniżej progu ubóstwa. Już teraz 95 proc. ludzi w Afganistanie chodzi spać z uczuciem głodu. Całe rodziny nie dojadają, wielu Afgańczyków je tylko jeden posiłek dziennie. To są przerażające liczby - dodała.

Jak dodała, Afgańczycy nigdy nie byli bogaci, ale teraz "trawią ich właściwie wszystkie plagi", wśród których największe to ogromna inflacja i bezrobocie. - Lekarze i nauczyciele nie mają wypłacanych pensji. Przez brak gotówki przestały funkcjonować prywatne przedsiębiorstwa, bo nie były w stanie kupować produktów ani płacić pracownikom. Nie działają ministerstwa, system sprawiedliwości, wiele uniwersytetów. Nie funkcjonują także punkty medyczne, przychodnie się pozamykały. Więc to jest także takie cofanie się cywilizacyjne - oceniła.

Zwróciła też uwagę na złą sytuację kobiet w Afganistanie, które w ogromnej większości straciły pracę. - Nauczycielki i urzędniczki straciły zatrudnienie, mimo że już samo to będzie kosztować Afganistan około miliarda dolarów. Talibowie wykazują pozorną troskę o kobiety. Mówią, że nie należy im narzucać na siłę małżeństw ani nie należy ich bić. Ale to jest takie minimum. Poza tym, że człowiek nie jest bity, ma też jakieś plany i ambicje - podkreśliła.

Mimo to talibowie robią wszystko, by pokazać, że kontrolują sytuację. Apelują do wszystkich wyjeżdżających Afgańczyków, żeby tego nie robili, bo nie mają się czego obawiać. - Nie dziwię się, że ludzie stamtąd wyjeżdżają, bo co to jest za przyszłość, np. dla kobiet, które mają świadomość, że dopóki talibowie utrzymają się przy władzy, to one już nigdy nie zrobią kariery - mówiła.

Wspomniała również, że obecna sytuacja w Afganistanie obciąża wspólnotę międzynarodową, bo w ciągu 20 ostatnich lat stworzyła "kalekie państwo", które jest uzależnione od pomocy międzynarodowej. - Cały system finansowy Afganistanu kompletnie nie działa, bo zostały zamrożone aktywa Afgańskiego Banku Narodowego, została wstrzymana pomoc dla społeczeństwa. Budżet Afganistanu przed 15 sierpnia w 60, a według niektórych szacunków nawet w 80 proc. był finansowany z zagranicznej pomocy, a później ona została wstrzymana i państwo kompletnie stanęło - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM