Dlaczego zachodnie rządy bojkotują igrzyska w Pekinie? "Chodzi o ludobójstwo inne, niż znamy z historii"

Biały Dom, a w ślad za nim rządy kilku innych krajów, ogłosiły dyplomatyczny bojkot zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie ze względu na trwające w Sinciangu "ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości". Dr Katarzyna Sarek z Zakładu Japonistyki i Sinologii UJ tłumaczyla w TOK FM, że to inne ludobójstwo niż te, które znamy z historii.

Rządy kolejnych krajów zachodnich decydują się na dyplomatyczny bojkot igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2022 roku. Oznacza to, że nie pojadą na nie oficjalne delegacje rządów - USA, Wielkiej Brytanii, Kanady czy Australii. Wszystko dlatego, że w Sinciangu władze Chin systematycznie prześladują Ujgurów i przedstawicieli innych muzułmańskich mniejszości.

- Co dokładnie dzieje się w Sinciangu, ciężko powiedzieć, ponieważ cudzoziemcy, w tym zachodnia prasa, wjechać tam nie mogą. Ze źródeł niezależnych wiemy, że bardzo wielu ludzi przebywa tam w obozach pracy. Wielu jest zachęcanych do wyjazdu, a na ich miejsce przyjeżdża coraz więcej Chińczyków. Dlatego Sinciang już nie jest prowincją, w której dominują Ujgurzy, jest ich tam poniżej 50 proc., teraz większość stanowią Chińczycy. To polityka rozrzedzania tamtejszej ludności - tłumaczyła w TOK FM dr Katarzyna Sarek z Zakładu Japonistyki i Sinologii UJ.

Zwróciła również uwagę, władze Chin w "bardzo brutalny sposób wpływają na rozrodczość" Ujgurów. - Robią to poprzez masowe sterylizacje, zakładanie bez zgody kobiet wkładek domacicznych i przez aborcje, również dokonywane bez zgody ciężarnych. Niektórzy nazywają to ludobójstwem, ale ono nie jest w takim znaczeniu, że wchodzi wojsko i zabija wszystkich, tylko to długofalowa strategia - wyjaśniała i dodała, że chodzi o to, by z Ujgurów zrobić Chińczyków. - Mają wyznawać takie same wartości jak Chińczycy, mają być ateistami i wtopić się w tę dominującą ludność - stwierdziła.

Władze Chin wszystkie te oskarżenia odrzucają i tłumaczą, że polityka prowadzona przez nie w Sinciangu jest korzystna dla tamtejszej ludności. - Podkreślają, że uczą wszystkich Ujgurów pisania i czytania w języku chińskim, uczą ich zawodów, np. fryzjerstwa czy bycia mechanikiem samochodowym. Tylko że czasem przez taki kurs przechodzą osoby, które są profesorami na uniwersytetach. Wśród samych Chińczyków panuje przekonanie o niewdzięczności Ujgurów, którzy dostają tak dużo od państwa chińskiego, a ośmielają się oskarżać rząd o to, że robi im krzywdę - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM