Alarm w Wielkiej Brytanii. "Jeśli system ochrony zdrowia ma przetrwać tę nawałnicę, trzeba działać już"

W Wielkiej Brytanii mamy do czynienia z rekordową - od początku pandemii - liczbą zachorowań na COVID-19. Eksperci są przerażeni. Prognozują, że do końca miesiąca wirusem może się zarażać nawet milion Brytyjczyków na dobę.
Zobacz wideo

Pozytywny wynik testu otrzymało ostatniej doby w Wielkiej Brytanii 78,6 tys. osób. To o ponad 10 tys. więcej niż rekordowego 8 stycznia. Coraz więcej chorych zakaża się nowym wariantem koronawirusa.

"Omikron transmituje się tak szybko, że same liczby prawdopodobnie przeważą nad jakąkolwiek zaletą zmniejszonej dotkliwości [nowego wariantu], jeśli taka istnieje" - oceniła w mediach społecznościowych prof. Christina Pagel z brytyjskiej niezależnej grupy doradców naukowców SAGE. I zaapelowała: "Jeśli system ochrony zdrowia ma przetrwać tę nawałnicę, trzeba działać już teraz, nie w przyszłym tygodniu, nie po Bożym Narodzeniu, teraz". W Londynie coraz głośniej mówi się o pełnym lockdownie na święta.  

Doświadczenia Wielkiej Brytanii są ważne prawdopodobnie dla wszystkich państw półkuli północnej. To pierwszy kraj o zachodniej strukturze demograficznej, zachodniej jakości kontaktów i aktywności społecznej oraz zachodniej gęstości zaludnienia, który tak mocno został dotknięty omikronem. To także pierwszy kraj, który przejdzie falę zachorowań w zimie. W RPA, gdzie najwcześniej wykryto nowy wariant COVID-19, panuje obecnie astronomiczne lato. Wnioski z przejścia "nowej epidemii" przez Wielką Brytanię będą dla poszczególnych państw tym ważniejsze, im mniejszy jest w nich poziom zaszczepienia społeczeństwa. Brytyjczycy są jednym z najchętniej szczepiących się narodów w Europie.

Jak mówiła szefowa Brytyjskiej Agencja Bezpieczeństwa Zdrowotnego, omikron jest "prawdopodobnie najbardziej znaczącym zagrożeniem, z jakim mamy do czynienia od początku pandemii". Zgodnie z prognozą SAGE - nawet przy wysokiej skuteczności szczepionki przypominającej, do brytyjskich szpitali na początku przyszłego miesiąca może trafiać od 3 tys. do 9 tys. nowych pacjentów na dobę.

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej główny doradca medyczny brytyjskiego rządu ostrzegał, że Brytyjczycy będą wkrótce zarażać się wariantem omikron w "bardzo, bardzo, bardzo dużej liczbie", bo rozprzestrzenia się on w "absolutnie zawrotnym tempie". Fakt, że liczba zachorowań rośnie tak gwałtownie w tak krótkim czasie sprawia, że nie sposób przygotować się na ewentualną falę ciężko chorych w szpitalach. - To co dzisiaj obserwujemy, to dwie nakładające się na siebie epidemie: istniejąca epidemia delta, w zasadzie już płaska i do tego bardzo szybko rosnąca epidemia wariantu omikron - mówił prof. Chris Whitty.

W Wielkiej Brytanii zaszczepionych dwiema dawkami jest ponad 80 proc. obywateli. Ponieważ nie dają one wystarczającej ochrony przed zakażeniem nową mutacją, brytyjski rząd na gwałt próbuje podnieść poziom zaszczepienia dawką przypominającą. We wtorek przyjęła ją rekordowa liczba osób - ponad 650 tys. obywateli. Gdyby udało się utrzymać takie tempo, to do końca roku tzw. boostera otrzymaliby wszyscy dorośli Brytyjczycy. Na razie jest to 43 proc. obywateli. W Polsce dawkę przypominającą przyjęło niecałe 13 proc., dwiema dawkami zaszczepionych jest niecałe 55 proc.

DOSTĘP PREMIUM