Afganki z zakazem podróżowania bez hidżabu i asysty mężczyzn. "Kierowcy będą decydować o prawach kobiet"

Talibowie coraz bardziej ograniczają prawa kobiet w Afganistanie. Za sprawą ogłoszonych w zeszłą niedzielę nowych przepisów będą miały duże problemy w przemieszczaniu się, chociażby do szpitala. - Przez to, że jest to kraj, w którym od 40 lat trwa wojna, kobiety często nie mają męskiego krewnego w najbliższym otoczeniu, który mógłby im towarzyszyć w podróży - mówiła w TOK FM dr Ludwika Włodek.
Zobacz wideo

Od 26 grudnia w Afganistanie obowiązuje zakaz podróżowania kobiet bez asysty bliskich męskich krewnych na odcinku dłuższym niż 72 km. Firmy transportowe i prywatni przewoźnicy będą podlegać karze, jeśli złamią ten zakaz. Ministerstwo Promocji Cnoty wprowadziło zakazało również przewożenia kobiet bez hidżabu.

- To, że teraz kierowcy będą decydować o prawach kobiet, jest straszne - tak komentowała ten nowy przepis na antenie TOK FM dr Ludwika Włodek ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśliła, że kobiety w Afganistanie często podróżują w bardzo ważnych sprawach życiowych - muszą pojechać do szpitala, do lekarza z dzieckiem, uciekają przed przemocą domową. Ten przepis de facto wielu z nich to uniemożliwia. - Przez to, że jest to kraj, w którym od 40 lat trwa wojna, kobiety często nie mają męskiego krewnego w najbliższym otoczeniu, który mógłby im towarzyszyć w podróży - wyjaśniła gościni audycji. 

Zakaz przewożenia kobiet bez hidżabów określiła zaś jako przejaw "hipokryzji". - W Afganistanie nie ma kobiet bez hidżabów. Wszystkie kobiety, łącznie ze mną i innymi dziennikarkami, które pracowały i pracują w Afganistanie, noszą hidżab. Wyjście bez niego wiąże się z takim ostracyzmem i wyzwiskami, że nie przeszłoby się więcej niż kilka metrów - mówiła.

W ocenie dr. Ludwiki Włodek nowe prawo to w zasadzie tylko usankcjonowanie zachowania, które talibowie prezentowali od momentu przejęcia władzy. Stopniowo ograniczali prawa kobiet. - Dla mnie od 15 sierpnia było oczywiste, że talibowie nie spełnią obietnic, że tym razem będą liberalni i zachowają prawa, które kobiety wywalczyły w ciągu 20 lat. Zlikwidowali ministerstwo do spraw kobiet, później wydali słynny dekret wykluczający edukację dziewczynek powyżej szkoły podstawowej - wskazywała. Dodała także, że kobiety w większości straciły pracę. 

"To mydlenie oczu opinii międzynarodowej"

Dr Włodek przypomniała ponadto, że ponad 20 lat temu talibowie też obiecywali, że prawa kobiet zostaną zapewnione, gdy wróci bezpieczeństwo. - Wówczas przez te sześć lat tego nie respektowali i moim zdaniem teraz też nie zamierzają. Te historie o tym, że po 21 marca dziewczynki znowu będą mogły się uczyć, to mydlenie oczu opinii międzynarodowej po to, żeby donorzy, którzy wstrzymali środki dla Afganistanu, je z powrotem upłynnili - tłumaczyła. Podkreśliła jednocześnie, że Afganistan żył z pomocy międzynarodowej - ponad 60 proc. budżetu Afganistanu pochodziło z dotacji zagranicznych.

- Talibowie z jednej strony mówią, że są przeciwni małżeństwom przymusowym, że należy dobrze kobiety traktować. Z drugiej wprowadzają przepisy, które kompletnie temu przeczą. Ewidentnie nie traktują kobiet jak równych obywateli z mężczyznami - mówiła ekspertka.

DOSTĘP PREMIUM