Gwałtowne protesty w Kazachstanie. Ekspert: Rosja właśnie umacnia tam swoje wpływy

Nigdy nie było takiej sytuacja w dziejach najnowszej historii Kazachstanu od 1991 roku, żeby zaproszono do interwencji armię rosyjską - mówił w TOK FM dr Mariusz Marszewski, starszy specjalista Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zobacz wideo

Piątek jest piątym dniem protestów w Kazachstanie. Siły bezpieczeństwa zatrzymały 3 tys. uczestników zamieszek. "26 zostało zlikwidowanych, 18 kolejnych uzbrojonych terrorystów zostało rannych" - podał kanał telewizji państwowej Chabar-24.

Stacja, powołując się na kazachskie MSW, poinformowała też, że zginęło 18 funkcjonariuszy organów ścigania, a 748 policjantów i żołnierzy zostało rannych.

Z interwencją już ruszyła Rosja, a to oznacza - jak zauważył gość TOK FM - że Kazachstan to kolejny  "kraj, w którym Rosja właśnie umacnia swoje wpływy". W czwartek rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa potwierdziła, że do Kazachstanu wysłane zostały rosyjskie wojska pokojowe. - Obecnie rosyjska część kontyngentu pokojowego jest przerzucana na terytorium Republiki Kazachstanu samolotami wojskowego lotnictwa transportowego Rosyjskich Sił Powietrznych. Te jednostki już rozpoczęły wypełnianie wyznaczonych zadań - napisała na Telegramie Zacharowa.

- Nigdy nie było takiej sytuacji w dziejach najnowszej historii Kazachstanu od 1991 roku, żeby zaproszono do interwencji armię rosyjską. A faktycznie prośba o interwencję wojsk organizacji układu o bezpieczeństwie zbiorowym - w dużej mierze to układ wydmuszka, gdzie główną rolę gra Federacja Rosyjska - to zawoalowana prośba reżimu politycznego Kazachstanu, by Rosjanie pomogli opanować sytuację - tłumaczył. 

"Uchodźcy zaczną podążać na zachód" 

Dr Mariusz Marszewski wskazał też, że to, co dzieje się teraz w Kazachstanie, może mieć także swoje dalsze konsekwencje. Tym bardziej że - jak wyliczał ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich - Kazachstan to największa gospodarka Azji Centralnej, kraj bogaty w złoża węglowodorów i metali, gdzie głównym towarem eksportowym jest ropa.

- Poza tym to państwo zamieszkałe przez blisko 20 milionów ludzi i gdyby doszło w nim do jakiegoś rozpadu czy klęski, to uchodźcy zaczną podążać na zachód, również przez terytoriom Polski - podkreślił.

Styczniowe zamieszki w Kazachstanie to największe manifestacje od 2011 roku. Punktem zapalnym stały się podwyżki ceny gazu LNG, używanego do tankowania samochodów, którym towarzyszy wzrost cen innych towarów. Jednak protestujący mówią, że zamieszki to również wyraz sprzeciwu wobec aktualnej władzy. 

DOSTĘP PREMIUM