Protesty w Kazachstanie. Prezydent: Poleciłem strzelać do "terrorystów" bez ostrzeżenia

Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew oświadczył w przemówieniu do narodu, że dał organom ochrony prawa i armii rozkaz strzelania do "terrorystów" bez ostrzeżenia - tak, aby zabić.
Zobacz wideo

Powiedział, że "terroryści" nadal niszczą mienie, używają broni i szykują się do kolejnych przestępstw, w związku z czym "walkę z nimi trzeba doprowadzić do końca". - Kto się nie podda, zostanie zlikwidowany -  oznajmił.

Zastrzegł, że władze Kazachstanu nie będą prowadzić negocjacji z "terrorystami". - Za granicą słychać apele o negocjacje w celu pokojowego rozwiązania problemów. Co za bzdura. Jak można rozmawiać z przestępcami i mordercami? Mamy do czynienia z uzbrojonymi i przygotowanymi bandytami - ocenił.

Zapewnił, że wszystkie postulaty wyrażone w formie pokojowej zostały przez władze wysłuchane i "w wyniku dialogu osiągnięto kompromis, podjęto decyzje dotyczące ostrych problemów społeczno-gospodarczych".

Oskarżył przy tym "tak zwane niezależne media i zagranicznych działaczy, dalekich od rdzennych interesów naszego wielokulturowego narodu", o przyczynienie się do tragedii w jego kraju.

Stan wyjątkowy w całym kraju 

Tokajew zapewnił też, że stan wyjątkowy, który wprowadzono na terytorium całego kraju, będzie stopniowo znoszony w regionach, gdzie sytuacja się unormuje.

Podziękował też szefom państw Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) za wysłanie do jego kraju sił pokojowych i zapewnił, że przybyły one tylko "na krótki czas". Wyrazy szczególnej wdzięczności skierował do prezydenta Rosji Władimira Putina za szybką i "ciepłą" reakcję na prośbę o pomoc.

Zapewnił też, że działania władz nie są skierowane przeciwko swobodom i prawom człowieka, a "prawo i porządek są kluczową gwarancją pomyślności naszego kraju".

W niedzielę w Kazachstanie wybuchły gwałtowne protesty, które były początkowo skierowane przeciwko wzrostowi cen paliw, a potem przybrały charakter polityczny. Podczas demonstracji wykrzykiwano hasła przeciwko poprzedniemu prezydentowi, 81-letniemu Nursułtanowi Nazarbajewowi, od którego według protestujących Tokajew przejął obowiązki szefa państwa tylko formalnie.

DOSTĘP PREMIUM