Czy Rosja zdecyduje się na agresję na Ukrainę? "Putin mógł przelicytować. Miejmy nadzieję, że tak było"

Czy Władimir Putin zdecyduje się zaatakować Ukrainę i czy jest na wygranej pozycji negocjacyjnej? - Próbując szantażować Stany Zjednoczone i cały Zachód, mógł przelicytować. Miejmy nadzieję, że tak było - ocenił w TOK FM Wojciech Lorenz, analityk programu Bezpieczeństwo Międzynarodowe Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Zobacz wideo

Sytuacja wokół Ukrainy była w poniedziałek tematem rozmów delegacji USA i Rosji w Genewie. Rozmowy za zamkniętymi drzwiami trwały ok. 7,5 h - podała RIA Nowosti. Rozpoczęte w Szwajcarii negocjacje to wstęp do planowanego na środę 12 stycznia szczytu Rosja-NATO oraz szczytu OBWE-Rosja, który zacznie się dzień później. Kreml od tygodni koncentruje wojska wokół wschodniej granicy Ukrainy. Świat odbiera to jako groźbę inwazji. 

"Sygnał od Putina: możecie mieć w Europie wojnę"

Wojciech Lorenz, analityk programu Bezpieczeństwo Międzynarodowe Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych był pytany w TOK FM, czy Putin może czuć już w pewnym sensie wygranym. Prowadzący audycję Piotr Maślak zwrócił uwagę, że jeszcze rok temu był dla Zachodu persona non grata, teraz czołowi przywódcy chcą z nim rozmawiać.  

Ekspert odpowiedział, że nie ma takiego wrażenia. - Myślę, że znalazł się w dość trudnej sytuacji, zdecydował się na desperacki ruch, czyli zagroził już w sposób jasny, otwarty agresją na Ukrainę, gromadząc ponad 100 tys. sił przy granicy - wskazał. Lorenz zwrócił także uwagę, że Putinowi bardzo zależało, żeby uświadomić Zachodowi, że ta inwazja mogłaby eskalować w konflikt między Rosją a NATO. Temu też - jego zdaniem - służyła rosyjska aktywność w sprowokowaniu kryzysu migracyjnego na granicy Białorusi z Polską i Litwą.

- To był jednoznaczny sygnał, taki szantaż: Ja wam jasno pokazuję, że jeżeli nie pójdziecie na ustępstwa, nie uwzględnicie interesu bezpieczeństwa Rosji, to możecie mieć w Europie wojnę - stwierdził Lorenz.

Nie ma w czym iść na ustępstwa

Gość TOK FM podkreślił jednak, że propozycje Putina są nie do przyjęcia. Zakładają bowiem, że Rosja dostałaby swoją strefę wpływów. NATO musiałoby obiecać, że nie będzie dalszego rozszerzenia, a w szczególności, że Ukraina nie zostanie nigdy przyjęta do NATO. Sojusz musiałby także ograniczyć swoją aktywność wojskową i rozmieszczanie różnego rodzaju uzbrojenia, zwłaszcza na terytorium nowych państw członkowskich, w tym Polski i innych państw bałtyckich.

- To wszystko w sytuacji, gdy Rosja od wielu lat stara się uzyskać, przynajmniej w wymiarze regionalnym, przewagę militarną nad NATO i ograniczyć sojuszowi zdolność do obrony nowych państw członkowskich. Więc powstałaby nie tylko strefa wpływów, ale też militarna strefa buforowa - wyjaśniał ekspert. I dodawał, że choć Stany Zjednoczone i NATO są gotowe do negocjacji, jednoznacznie stawiają sprawę, że na takie warunki nie będzie zgody. - Na razie jeśli chodzi o zasady, na jakich zostało oparte bezpieczeństwo europejskie, nie bardzo widać, żeby ktoś chciał iść na jakieś ustępstwa, bo tu za bardzo nie ma gdzie iść na ustępstwa - podkreślił gość audycji.

- Putin, próbując szantażować Stany Zjednoczone i cały Zachód, mógł przelicytować. Miejmy nadzieję, że tak było - ocenił Wojciech Lorenz.

Akcja na granicy będzie kosztowna dla Rosji

W jego opinii niewykluczone jest, że Rosja została skutecznie odstraszona. - Oczywiście jest istotne ryzyko, że to nie jest blef i że Putin może się zdecydować na konfrontację militarną, ale może się okazać, że działania podejmowane przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników odniosą oczekiwany skutek - mówił.

Wskazał, że jasno zakomunikowano, że gdyby doszło do agresji na Rosję, zostaną nałożone ogromne sankcje, o wiele większe niż te, które nałożono na nią po aneksji Krymu. - Będą to nie tylko sankcje gospodarcze, ale Rosja musi się liczyć także z dalszym wzmocnieniem obecności sojuszu w regionie, nasileniem dyskusji w Szwecji i Finlandii na temat członkostwa w NATO, dalszym o wiele większym wsparciem dla Ukrainy. Także sama ta akcja militarna na granicy Ukrainy będzie bardzo kosztowna. - Rosja musi się liczyć z poważnymi ofiarami - wskazał.

- Rosja być może może tak wysoko podniosła stawkę, tak próbowała nagłośnić i uświadomić wszystkim przywódcom, że wizja konfliktu jest realna, że jednak jest w stanie zrezygnować z tych ustępstw w ciągu tygodnia czy miesiąca, ale jednak liczy, że to przyniesie efekt w ciągu dalszych negocjacji. Wiele państw  nawet podczas prac nad nową strategią NATO spróbuje uwzględnić ryzyka związane z szalejącą Rosją przy granicach - podsumował Wojciech Lorenz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

DOSTĘP PREMIUM