"Nie ma już nic do stracenia". Ekspert ocenia szanse księcia Andrzeja przed amerykańskim sądem

Książę Andrzej jest oskarżony o molestowanie seksualne. W czwartek zrezygnował ze wszystkich wojskowych tytułów i królewskich patronatów. Zdaniem dr. Przemysława Biskupa umożliwi mu to aktywną obronę przed zarzutami w sądzie. Jego zdaniem, to także korzystna decyzja z punktu widzenia królowej Elżbiety.
Zobacz wideo

Brytyjski książę Andrzej, średni syn królowej Elżbiety II, zrezygnował ze wszystkich wojskowych tytułów i królewskich patronatów, a w procesie, który wytoczyła mu Virginia Giuffre, będzie brał udział jako prywatny obywatel - oświadczył w czwartek Pałac Buckingham. W środę nowojorski sąd odrzucił wniosek jego prawników, by oddalić pozew złożony przez Giuffre. Kobieta zarzuca mu, że w 2001 r., gdy miała 17 lat, została przez niego wykorzystana seksualnie. 

Dlaczego książę zrezygnował z przywilejów rodziny królewskiej? Jak tłumaczył w TOK FM dr Przemysław Biskup, analityk PISM, taka sytuacja paradoksalnie ma pewne zalety z punktu widzenia księcia Andrzeja. Umożliwia mu bowiem dużo swobodniejsze zabieranie głosu we własnych sprawach i aktywną obronę przed sądem. - Wydaje się, że będzie się bronił w sądzie. To oczywiście nie jest pewne, ale można podejrzewać, że taka jest logika tej decyzji - wskazał. - Pamiętajmy, że dopóki był nawet częściowo "working royal", schowanym do szafy przez ostatnie dwa lata, ale jednak mającym formalnie taki status, to względy protokolarne znacznie ograniczały mu swobodę manewru - mówił dr Biskup.

Gość audycji zwrócił jednak uwagę, że obrona przed amerykańskim sądem i tak będzie ciężkim zadaniem. - Virginia Giuffre pozwała księcia Andrzeja przed sądem amerykańskim, a nie brytyjskim. Obie te jurysdykcje byłyby możliwe. Wynika to z ciężaru dowodu - mówił ekspert i wskazał kluczową różnicę - W Wielkiej Brytanii w dużo większym stopniu to ona musiałaby udowodnić księciu Andrzejowi zarzucane czyny. Przed sądem amerykańskim to raczej on musi się przed tymi oskarżeniami obronić - tłumaczył.

Ponadto, to proces cywilny, co też ma swoje konsekwencje. - Książę nie trafi do więzienia. Ale w przypadku procesu karnego, należało by udowodnić, że popełnił te czyny poza wszelką uzasadnioną wątpliwość. W przypadku pozwów cywilnych oceniane jest zaś prawdopodobieństwo zajścia pewnych zdarzeń - wskazał. Oznacza to, że ciężar dowodowy odrzucenia tych zarzutów jest dla księcia Andrzeja dużo wyższy. - Ma bardzo ciężką pracę do wykonania, ale po tym, jak odebrano mu cały status królewski, nie ma nic do stracenia - ocenił analityk PISM.

Prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz podała, że 95 proc. spraw z powództwa cywilnego składanych w amerykańskich sądach kończy się ugodami pozasądowymi. - Gdyby doszło do ugody to wcale nie oznacza winy księcia Andrzeja w znaczeniu ściśle prawnym. Jest to kwestia wyważenia prawdopodobieństwa i pewnej ekonomii procesowej. Książę Andrzej może chcieć pójść na ugodę choćby po to, żeby zabić operę mydlaną w brytyjskich mediach - mówił dr Przemysław Biskup.

Cios dla monarchii brytyjskiej?

Ekspert, zapytany przez Agnieszkę Lichnerowicz o to, jak dużym ciosem jest sprawa księcia Andrzeja dla monarchii brytyjskiej odparł, że "wydaje się, że ten cios pod tym względem został właśnie zmitygowany". Podkreślił, że od prawie 40 lat pozycja księcia Andrzeja w rodzinie systematycznie spadała. - On w swoim dzieciństwie czy młodości był drugą osobą do tronu po księciu Karolu. Natomiast w momencie, kiedy książę Karol miał już swoich synów, on spadł na dalsze pozycje. Dzieci jego bratanków odsuwają go dalej w tej kolejności - tłumaczył gość audycji. 

- Właściwie rodzina królewska zrobiła to, co mogła zrobić i czego od niej oczekiwano. Zrobiła to bardzo sprawnie i co najważniejsze, być może rękami królowej. Jej autorytet tu ostatecznie rozstrzyga - mówił. Wskazał, że przyczyną tej sekwencji czasowej są prawdopodobnie przygotowania do platynowego jubileuszu królowej. Jego obchody zaczną się za kilka tygodni, a ich kulminacją będą oficjalne urodziny królowej na początku czerwca. - Chodziło o to, żeby tę kwestię księcia Andrzeja zdjąć z agendy rodziny królewskiej i sprawić, że jak będzie się gdzieś pojawiał w mediach, to już jako prywatny obywatel - podsumował dr Przemysław Biskup.

DOSTĘP PREMIUM