Orban przed wyborami chce limitować ceny żywności. "Musi rozdać dużo pieniędzy, żeby zapewnić sobie zwycięstwo"

- Ceny niektórych produktów, w tym mąki i mleka, od 1 lutego będą na Węgrzech limitowane - zapowiedział premier Viktor Orban. - Jest to bardziej chwyt komunikacyjny, niż jakiekolwiek działanie, które będzie miało realny wpływ na życie obywateli - oceniła w TOK FM Veronika Jóźwiak, analityczka Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych.
Zobacz wideo

W ramach walki z inflacją, Viktor Orban zapowiedział wprowadzenie na Węgrzech regulowanych cen żywności. Mąka pszenna, mleko krowie o 2,8-procentowej zawartości tłuszczu, cukier, olej słonecznikowy, udziec wieprzowy i pierś z kurczaka nie będą mogły od 1 lutego kosztować więcej niż wynosiła ich cena 15 października ubiegłego roku. Tak ma być w każdym sklepie. 

- Wydaje mi się, że to jest dużo bardziej chwyt komunikacyjny niż jakiekolwiek działanie, które będzie miało realny wpływ na życie obywateli - oceniła w TOK FM Veronika Jóźwiak, analityczka Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. - Po pierwsze nie jest to działanie długotrwałe - chodzi tylko o trzy miesiące, do wyborów. Poza tym dotyczy tylko sześciu produktów - zauważyła ekspertka.

Gościni Agnieszki Lichnerowicz zwróciła także uwagę, że najwyższa podwyżka cen żywności nie nastąpiła teraz - od października zeszłego roku, ale dużo wcześniej - od jesieni 2020 roku. - Nie jest to więc aż tak duża różnica w cenach, żeby ludzie to teraz odczuli - wskazała. Przywołała także wyliczenia węgierskich ekspertów. - Portale informacyjne i ekonomiści obliczyli, że w przypadku przeciętnej rodziny i jej typowego koszyka zakupowego, będzie można zaoszczędzić co najwyżej ok. 2 tys. forintów miesięcznie, czyli mniej więcej 30 złotych - powiedziała Veronika Jóźwiak.

Ekspertka podkreśliła, że rząd przerzuca koszty na przedsiębiorców i nie zamierza kompensować z budżetu różnicy między ceną rynkową a ceną wcześniejszą, październikową. - Orban nie chce dodatkowo obciążać budżetu, bo już i tak, wskutek wcześniejszych zarządzeń i obiecanych transferów przedwyborczych, jest on bardzo mocno obciążony - tłumaczyła. W ocenie analityczki, z tego samego powodu, nie zdecydowano się na obniżenie VAT-u na żywność.

"Rząd musi rozdać sporo pieniędzy, żeby zagwarantować sobie zwycięstwo"

W ocenie analityczki Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych działania rządu są już obliczone na efekt wyborczy. Wybory parlamentarne na Węgrzech mają odbyć się 3 kwietnia. Oficjalna kampania rozpocznie się 12 lutego. - Na ten moment sondaże wskazują, że szanse są dość wyrównane, Fidesz może mieć tylko kilkuprocentową przewagę nad opozycją - wskazała Veronika Jóźwiak.

Jej zdaniem, partia rządząca wygląda jednak na zaniepokojoną. Wskazują na to właśnie transfery socjalne. - Orban nie robił tego przed wyborami 4 lata temu. Wówczas kampanię Fideszu zdominowały sprawy retoryczne - walka z Brukselą, z migrantami, z Sorosem. Teraz musi sięgnąć do budżetu i rozdać dużo pieniędzy, żeby zagwarantować sobie zwycięstwo - oceniła w TOK FM Veronika Jóźwiak, analityczka PISM. 

DOSTĘP PREMIUM