Prof. Lewicki: Biden zezwolił Rosji na zajęcie części Ukrainy. To wypowiedź groźna także dla Polski

- Biden zezwolił Rosji na zajęcie części terytorium Ukrainy, tak trzeba interpretować jego słowa. To wypowiedź groźna również dla Polski, ponieważ tworzy niebezpieczny precedens - powiedział dla PAP prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, komentując środową konferencję prasową prezydenta USA Joe Bidena.
Zobacz wideo

Komentując w rozmowie z PAP środową konferencję prezydenta Joe Bidena, podczas której poruszył on temat napięć na linii Rosja-Ukraina spowodowanych koncentracją ponad 100 tys. rosyjskich żołnierzy w pobliżu ukraińskiej granicy, prof. Lewicki ocenił, że prezydent USA dał Rosji "zielone światło" do zajęcia części Ukrainy.

- W historii polityki międzynarodowej nie było takiego wystąpienia, jakie wczoraj miał prezydent Biden. Nie znam przypadku, żeby przywódca mocarstwa mówił publicznie, że inne państwo może zająć kawałek terytorium kolejnego państwa i właściwie nic mu za to nie grozi, to jest niebywale stwierdzenie - powiedział prof. Zbigniew Lewicki.

Joe Biden stwierdził, że skala reakcji na działania Rosji zależeć będzie od rozmiaru rosyjskiej agresji na Ukrainę. - To zależy, co [Rosja] zrobi. Będzie to jedna rzecz, jeśli będzie to mniejszy najazd i skończy się to tym, że będziemy się kłócić, co z tym zrobić - powiedział w środę prezydent USA. - Nie przypominam sobie innego przykładu uzyskania zielonego światła od przywódcy innego mocarstwa na takie działania - skomentował amerykanista.

Zapytany o możliwy wpływ wypowiedzi Bidena na rozwój sytuacji na ukraińsko-rosyjskiej granicy prof. Lewicki ocenił, że "Putin całą Ukrainą mógłby się udławić, ale zajęcie kawałka państwa doskonale wykorzystałby na użytek wewnętrzny. Moim zdaniem możliwość konfliktu w ograniczonym zakresie zdecydowanie wzrosła".

- Nie można naruszać suwerenności innego państwa tylko częściowo. Jego integralność nie dzieli się na fragmenty - albo ją naruszamy, albo nie - dodał profesor.

Biden "albo nie kontroluje wypowiedzi, albo nie rozumie sytuacji"

Prezydent Biden przyznał również, że wewnątrz NATO są różnice co do tego, jakie sankcje zastosować w przypadku różnych scenariuszy wznowionej agresji. Według prof. Lewickiego "największą słabością NATO jest konieczność uzyskania jednomyślności członków, które mają rozbieżne interesy i rozbieżnie widzą świat".

Zapytany o możliwość podjęcia przez Stany Zjednoczone działań jednostronnych ocenił, że "Waszyngtonowi zależy na wielostronności ewentualnych sankcji i zgody sojuszu". - Po tej wypowiedzi Bidena nie jestem jednak pewien, czy byłby on zdecydowany na podjęcie wyraźnych działań - ocenił prof. Lewicki.

- Sankcje ze strony USA byłyby poważne - byłoby lepiej, gdyby były wielostronne - ale pozostaje pytanie, czy Biały Dom jest na to zdecydowany - uznał amerykanista.

Podsumowując konferencję prezydenta USA prof. Lewicki zauważył, że Biden "albo zupełnie nie kontroluje swoich wypowiedzi, albo nie rozumie zaistniałej sytuacji". - Takie scenariusze można rozpatrywać za zamknięty drzwiami, w rozmowach z generałami - to mógłbym jeszcze zrozumieć, ale nie mówić o nich publicznie. Może tego typu zdania padały podczas narad, a on je później powtórzył. To byłoby straszne, gdyby prezydent USA nie rozumiał siły i znaczenia swoich publicznych wypowiedzi  - powiedział profesor.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM