"To rodzaj kasyna". Czy inwestorzy i rosyjscy oligarchowie szykują się na wojnę?

- Jest wyprzedaż, zwłaszcza inwestorów, którzy myślą krótkoterminowo i obawiają się dalszych spadków, które nastąpią, jeśli nie dojdzie do żadnego przełomu - tak o sytuacji na rosyjskiej giełdzie mówi w TOK FM dr Ernest Wyciszkiewicz z Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.
Zobacz wideo

Napięcie międzynarodowe wokół Rosji i Ukrainy rośnie od kilku tygodnie. Równocześnie obserwujemy, że rubel znacznie tanieje, mocno potaniały także rosyjskie papiery wartościowe. Indeks rosyjskiej giełdy spadł o jedną trzecią.

Według dra Ernesta Wyciszkiewicza, dyrektora Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, spadków tych nie należy wiązać z tym, że "oligarchowie już wiedzą, co się zdarzy za chwilę", że "to wyraźny sygnał, że konflikt nadchodzi". - To raczej w pewnej mierze naturalny efekt politycznych napięć, których jesteśmy świadkami od grudnia co najmniej; w takiej poważnej skali - wskazywał. 

Przypomniał, że tylko w ubiegłym tygodniu odbyła się seria spotkań, w tym rozmowy Rosja-USA, rada NATO-Rosja, a także OBWE. Stąd też różnego rodzaju firmy ratingowe wydawały raczej dyspozycje: "trzymaj" albo "sprzedaj", a nie "kupuj".

- Jest wyprzedaż, zwłaszcza inwestorów, którzy myślą krótkoterminowo i obawiają się dalszych spadków, które nastąpią, jeśli nie dojdzie do żadnego przełomu - mówił w TOK FM.

Równocześnie gość Agnieszki Lichnerowicz zastrzegł, że jeśli chodzi o podstawy makroekonomiczne, to fundament rosyjskiej gospodarki jest dobry. Przede wszystkim dlatego, że ceny surowców są nadal dosyć wysokie.

A prezydent Rosji umiejętnie podbija cenę np. gazu. Bo to przecież polityka Kremla jest jednym z głównych czynników kryzysu gazowego w Europie.

Priorytety Putina

Dziennikarka TOK FM pytała swojego gościa, czy na giełdowe spadki i utratę wartości waluty reaguje prezydent Rosji. - Na ile to jest silny sygnał wpływający na niego i powstrzymujący go przed jakimiś działaniami? - dopytywała Lichnerowicz.

- Nie będę tutaj optymistą. Przypomnijmy, że dwa lata temu, na początku 2020 roku był duży krach na giełdach międzynarodowych i wtedy indeks rosyjski spadł jeszcze więcej niż dzisiaj - blisko o połowę. Mówię to dlatego, że to jest rodzaj kasyna: wahania są bardzo gwałtowne, ich amplituda na giełdzie rosyjskiej jest znaczna. I gracze polityczni są do niej w jakiejś mierze przyzwyczajeni - wyjaśniał dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Reakcje rynkowe - według dra Ernesta Wyciszkiewicza - nie jest to element, "który będzie w jakiś sposób decydował o kalkulacjach Putina". Jak dodał, to, jak kształtuje się indeks na rosyjskiej giełdzie, jest elementem w kalkulacji kosztów gospodarczych ewentualnej agresji, ale nie decyduje o tym, jaką decyzję podejmie Władimir Putin.

DOSTĘP PREMIUM