Kiedy Rosja może zaatakować Ukrainę? Były szef MON wskazuje dwa terminy. "Czasu jest bardzo mało"

- Jeśli miałoby dojść do operacji wojskowej Rosji przeciwko Ukrainie, to dojdzie do niej w ciągu najbliższych ośmiu dni albo po zakończeniu igrzysk olimpijskich w Pekinie - mówił w TOK FM senator Bogdan Klich, były minister obrony narodowej.
Zobacz wideo

Brytyjskie MSZ oświadczyło, że jest w posiadaniu informacji wskazujących, że rząd rosyjski chce zainstalować w Kijowie prorosyjskiego przywódcę, co wskazuje na możliwość inwazji i okupacji Ukrainy. W niedzielę amerykańska telewizja CNN poinformowała, że takimi samymi informacjami dysponuje wywiad amerykański. W niedzielę Departament Stanu polecił rodzinom całego personelu amerykańskiego ambasady USA na Ukrainie opuszczenie kraju w obliczu zwiększonych obaw przed rosyjską inwazją.

Bloomberg podał z kolei, że prezydent Chin Xi Jinping poprosił Władimira Putina, by ten nie atakował Ukrainy w trakcie trwania zimowych IO w Pekinie, które zaczną się 4 lutego. Przypomnijmy, że w 2008 roku, podczas igrzysk w stolicy Chin, Putin zdecydował się rozpocząć wojnę w Gruzji. 

- Jeżeli tego typu argument padł, to jest on groteskowy - komentował w TOK FM senator KO Bogdan Klich, były minister obrony narodowej. - Proszę zwrócić uwagę, że w 2014 r. inwazja na Krym i bezprawna aneksja Krymu nastąpiła tuż po zakończeniu igrzysk w Soczi, na których Władimir Putin prezentował swoją uśmiechniętą twarz. W związku z tym, powiedzmy sobie otwartym tekstem, jeśli miałoby dojść do operacji wojskowej Rosji przeciwko Ukrainie, to dojdzie do niej w ciągu najbliższych ośmiu dni albo po zakończeniu igrzysk olimpijskich w Pekinie - mówił w rozmowie z Dominiką Wielowieyską. 

Klich alarmował, że w związku z tym "czasu jest bardzo mało". Podkreślał, że w tej chwili trzeba już działać nie tylko dyplomatycznie, ale też wzmacniać Ukrainę wojskowo, co wiele państw już robi. 

- W związku z tym, apeluję do rządu polskiego, żeby taką opcję zaczął realizować, tak jak robią to Estończycy, Łotysze i Litwini, biorąc pod uwagę chociażby ten sprzęt, którego Ukraińcom bardzo potrzeba - mówił Bogdan Klich. Dodał, że chodzi o sprzęt do zwalczania śmigłowców, nisko przelatujących samolotów, który jest w dyspozycji wojska polskiego, czyli przede wszystkim przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy bardzo krótkiego zasięgu Grom.

"Polski rząd robi zbyt mało i spóźnia się ze swoimi działaniami na rzecz Ukrainy"

Były szef MON apelował również o więcej wsparcia politycznego dla Ukrainy ze strony polskiego rządu. Zwracał uwagę, że np. kraje bałtyckie angażują się bardziej. - Polski rząd robi zbyt mało i spóźnia się ze swoimi działaniami na rzecz Ukrainy. Powinien podejmować co najmniej tyle inicjatywy, ile Estonia, Łotwa i Litwa, bo jesteśmy w tej samej sytuacji geopolitycznej - podkreślał.

Jego zdaniem Polska powinna aktywnie działać w sprawie Ukrainy przede wszystkim na forum Unii Europejskiej. - Tak jak w 2014 r. gdy Polska mobilizowała międzynarodową opinię publiczną, aby w czasie pierwszego najazdu Rosji wspierała Ukrainę - mówił gość Poranka Radia TOK FM.

Były szef MON-u pytany o to,  czy prezydent Andrzej Duda powinien pojechać na igrzyska olimpijskie w Pekinie, odpowiedział, że uważa, że "w tej chwili wszystkie wysiłki polskiego prezydenta powinny być skoncentrowane na wsparciu prezydenta Zełenskiego oraz tego, co się dzieje na Ukrainie". -  To Ukraina jest gwarantem bezpieczeństwa Polski od strony wschodniej, a nie udział prezydenta w igrzyskach olimpijskich - podsumował Bogdan Klich.

DOSTĘP PREMIUM