"Mamy do czynienia ze strukturami zła". Kościół musi skończyć z narracją "czarnych owiec" ws. pedofilii

- Kościół w coraz mniejszym stopniu jest już w stanie zdejmować z siebie odpowiedzialność za nadużycia i tłumaczyć je narracją o "czarnych owcach", które zdarzają się wszędzie - mówił w TOK FM Jarosław Makowski, filozof, teolog i publicysta, szef Instytutu Obywatelskiego.

Makowski odniósł się również do tezy, że państwa anglosaskie całkiem dobrze - na tle innych - radzą sobie z rozliczaniem nadużyć Kościoła. W jego ocenie wynika to stąd, że zabiera się za to państwo. - Tam, gdzie państwo dochodzi do głosu jako główny aktor rozliczenia i próby zadośćuczynienia, mamy jaśniejszą sytuację co do rozmiarów owej przemocy i rozliczenia Kościoła z nadużyć. Tam urzędnicy państwowi przepraszają ofiary za to, że państwo nie stanęło na wysokości zadania - zwrócił uwagę publicysta. 

Natomiast w krajach, w których Kościół zaczyna rozliczać się sam, jak chociażby Polska, mamy do czynienia ze stanem "szarości, niedomówień". - W Polsce diecezje nie chcą przekazywać dokumentów do badania takich spraw. Wyjątkiem może tu być Kościół we Francji, gdzie z kolei silna presja opinii publicznej i mediów zmusiła biskupów do ujawnienia prawdy o skandalach pedofilskich - wskazał ekspert. 

"Struktury zła"

W opinii Makowskiego, Kościół w coraz mniejszym stopniu jest już w stanie zdejmować z siebie odpowiedzialność za nadużycia i tłumaczyć je narracją o "czarnych owcach", które zdarzają się wszędzie. - Dziś już nie ulega wątpliwości, po tych wszystkich raportach czy to z Nowej Zelandii, czy Francji, że mamy do czynienia ze strukturami zła, które umożliwiały przez tak długi czas i na tak dużą skalę wykorzystywanie małoletnich - podkreślił.

Zobacz wideo

W Nowej Zelandii Kościół katolicki przyznał, że począwszy od 1950 r., 14 proc. duchownych zostało oskarżonych o nadużycia wobec dzieci i dorosłych. Władze kościelne podały te dane na prośbę królewskiej komisji ds. nadużyć, powstałej na wniosek premier Nowej Zelandii Jacindy Ardern. Rządowy zespół bada nadużycia w instytucjach opieki. Według raportu nawet ćwierć miliona dzieci było wykorzystywanych w kościelnych i państwowych instytucjach w Nowej Zelandii. 

Zdaniem Jarosława Makowskiego, filozofa i teologa doprowadziła do tego "zmowa milczenia i monokultura edukacyjna". - W krajach, gdzie edukację i wychowanie oddawano w ręce i pod nadzór kościoła rzymskokatolickiego, ujawniane są teraz skandale pedofilskie, a także przemoc, molestowanie i znęcanie się nad wychowankami - podkreślił szef Instytutu Obywatelskiego. Gość Adama Ozgi dodał, że to pokazuje, jak "niebezpieczna jest sytuacja, kiedy Kościół jest monopolistą" w kwestii opieki, a państwo rezygnuje nad należytym nadzorem.

Makowski odniósł się również do tezy, że państwa anglosaskie całkiem dobrze - na tle innych - radzą sobie z rozliczaniem nadużyć Kościoła. W jego ocenie wynika to stąd, że zabiera się za to państwo. - Tam, gdzie państwo dochodzi do głosu jako główny aktor rozliczenia i próby zadośćuczynienia, mamy jaśniejszą sytuację co do rozmiarów owej przemocy i rozliczenia Kościoła z nadużyć. Tam urzędnicy państwowi przepraszają ofiary za to, że państwo nie stanęło na wysokości zadania - zwrócił uwagę publicysta. 

Natomiast w krajach, w których Kościół zaczyna rozliczać się sam, jak chociażby Polska, mamy do czynienia ze stanem "szarości, niedomówień". - W Polsce diecezje nie chcą przekazywać dokumentów do badania takich spraw. Wyjątkiem może tu być Kościół we Francji, gdzie z kolei silna presja opinii publicznej i mediów zmusiła biskupów do ujawnienia prawdy o skandalach pedofilskich - wskazał ekspert. 

"Struktury zła"

W opinii Makowskiego, Kościół w coraz mniejszym stopniu jest już w stanie zdejmować z siebie odpowiedzialność za nadużycia i tłumaczyć je narracją o "czarnych owcach", które zdarzają się wszędzie. - Dziś już nie ulega wątpliwości, po tych wszystkich raportach czy to z Nowej Zelandii, czy Francji, że mamy do czynienia ze strukturami zła, które umożliwiały przez tak długi czas i na tak dużą skalę wykorzystywanie małoletnich - podkreślił.

Gość TOK FM dodał, że dziś odkrywamy powoli brutalną prawdę o tym, jak Kościół w sposób strukturalny i systemowy tuszował skandale pedofilskie. Wskazał, że ostatni przykład dotyczy archidiecezji monachijskiej i udziału w tym samego Benedykta XVI. - Kardynał Ratzinger, a potem Benedykt XVI, zarzekał się, że ma czystą kartę. Okazuje się jednak, że mamy co najmniej cztery przypadki księży, w których nie podjął żadnych decyzji i działań, wiedząc o ich przestępstwach seksualnych. Więc "trupy z szafy" papieża Benedykta, dotyczące tych nierozwiązanych spraw, właśnie oglądają światło dzienne - podsumował Makowski.

DOSTĘP PREMIUM