Śmierć al-Kurajsziego nie osłabi ISIS. Ekspertka ostrzega przed "setkami nowych rekrutów"

- Każde z tych zdjęć z akcji, które dziś, nawet w formie ocenzurowanej, pojawiają się w mediach to materiał, który zapewni dziesiątki, jeśli nie setki, nowych rekrutów, które będą tworzyły kolejne pokolenia członków takich organizacji jak ISIS - zaznaczyła w TOK FM dr Paulina Piasecka, dyrektorka Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.
Zobacz wideo

Siły amerykańskie w północno-zachodniej Syrii przeprowadziły ostatniej nocy udany atak na przywódcę Państwa Islamskiego Abu Ibrahima al-Haszemiego al-Kurajsziego - poinformował w czwartek prezydent USA Joe Biden. Według mediów dżihadysta popełnił samobójstwo, wysadzając w powietrze siebie i członków swojej rodziny. W ataku zginęło również 13 cywilów, w tym kobiety i dzieci. 

- Ostatniej nocy, na mój rozkaz, siły zbrojne USA w północno-zachodniej Syrii przeprowadziły operację antyterrorystyczną, by chronić Amerykanów i naszych sojuszników i uczynić świat bezpieczniejszym miejscem - stwierdził Biden.

Zdaniem dr Pauliny Piaseckiej, śmierć Abu Ibrahima al-Kurajsziego nie doprowadzi jednak do znacznego osłabienia struktur i działań ISIS. - Odkąd ISIS utraciło stricte terytorialną formę, przeszło w formułę usieciowionej organizacji terrorystycznej. Te sieciowe struktury od czasów Al-Kaidy określa się nawet mianem franczyzy terroryzmu - wskazała gościni TOK FM. Jak wyjaśniła, mniejsze ugrupowania lokalne gromadzą się pod flagą globalnego dżihadu i zapewniają mu zdolność operacyjną. - To model funkcjonowania, który bardzo się opłaca, zapewnia ogromną elastyczność i sprawia olbrzymie trudności w zwalczaniu - mówiła dyrektorka Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.

Gościni TOK FM odniosła się także do śmierci cywilów w wyniku tej akcji. Przypomniała, że kiedy za czasów Baracka Obamy był przeprowadzany atak na przywódcę Al-Kaidy Osamę bin Ladena , Biden był przeciwny, żeby narażać życie amerykańskich żołnierzy. - Był wtedy zdecydowanym zwolennikiem uderzenia z powietrza, nie stwarzającego zagrożenia dla amerykańskich chłopców - mówiła. - Teraz podjął taką decyzję m.in. dlatego, że za każdym razem walka z terroryzmem jest szukaniem kruchej równowagi pomiędzy ochroną praw człowieka, zapewnieniem politycznego wsparcia i skutecznością prowadzonych działań - podkreśliła dr Paulina Piasecka.

W jej ocenie nie było prawdopodobne, żeby Al-Kurajszi dał się ująć żywcem, zwłaszcza, biorąc pod uwagę "męczeństwo tych, którzy szli przed nim". Ekspertka wskazała, że nawet gdyby się to udało, mogłoby spowodować olbrzymie, narastające zagrożenie dla miejsca, w którym by przebywał oraz osób, które by go pilnowały.

Podkreśliła jednak, że ofiary cywilne są olbrzymim obciążeniem dla tego typu akcji. Mogą bowiem powodować radykalizację. - Trzeba pamiętać o tym, że w kontekście walki z terroryzmem przeciwdziałanie fizycznej przemocy jest istotne, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby jak najsłabiej działała terrorystyczna propaganda, która zapewnia coraz więcej rekrutów. To brzmi okrutnie, ale każde z tych zdjęć z akcji, które dziś, nawet w formie ocenzurowanej, pojawiają się w mediach to materiał, który zapewni dziesiątki, jeśli nie setki, nowych rekrutów, które będą tworzyły kolejne pokolenia członków takich organizacji jak ISIS - zaznaczyła dr Piasecka.

DOSTĘP PREMIUM