Dyplomatyczna ofensywa Johnsona może mieć ukryty cel? "Atmosfera w jego kraju jest gęsta i się pogarsza"

Borisa Johnsona podróżuje po Europie i rozmawia - choćby w Warszawie - o bezpieczeństwie w regionie. W kraju zostawił jednak liczne problemy. - Sytuacja, w której premier może zaprezentować się jako silny, zdecydowany, światowy przywódca, jest dla niego korzystna - oceniła Patrycja Bukalska z "Tygodnika Powszechnego".
Zobacz wideo

Premier brytyjskiego rządu, Boris Johnson przyleciał do Warszawy. W czwartek po południu spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim i prezydentem Andrzejem Dudą. Głównym tematem rozmów była kwestia bezpieczeństwa w regionie, ze szczególnym uwzględnieniem działań Rosji wobec Ukrainy. Wcześniej Boris Johnson zdecydował o przysłaniu 350 brytyjskich żołnierzy do Polski. Przed przylotem do Warszawy brytyjski premier rozmawiał w Brukseli z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem.

Zdaniem wielu komentatorów ofensywa dyplomatyczna Johsona w Europie może być też w jakimś stopniu odwracaniem uwagi od problemów wewnętrznych w kraju. - Atmosfera [w Wielkiej Brytanii -red.] jest naprawdę gęsta i mam wrażenie, że się pogarsza. Sytuacja w której premier może zaprezentować się jako silny, zdecydowany, światowy przywódca jest dla niego korzystna - oceniła Patrycja Bukalska z "Tygodnika Powszechnego". Dodała, że na pewno w ten sposób premier umacnia swoją pozycję.

Gościni TOK FM przypomniała, że te duże kłopoty Borisa Johnsona ciągną się już od listopada. Chodzi o kwestie organizowania spotkań towarzyskich na Downing Street w czasie lockdownu. - Cały czas wychodzą nowe szczegóły, prowadzone jest dochodzenie przez policję. Wpływają kolejne oficjalne listy parlamentarzystów Partii Konserwatywnej z wnioskami o usunięcie premiera ze stanowiska - mówiła Patrycja Bukalska.

W jej opinii to, że Johnson wciąż trwa na stanowisku pomimo tego skandalu, przyłapania na kłamstwach, odwrócenia się części własnej partii i spadku w sondażach, zawdzięcza swojemu "niezwykłemu talentowi".

- Sama już nieraz myślałam, że teraz to już kwestia dni, może godzin albo, że do końca tygodnia i już będzie po wszystkim. Okazuje się, że nie, może to będą tygodnie, może miesiące, a może jeszcze jedna kadencja - wskazała dziennikarka "TP". - Premier po prostu się zaparł, że nie ustąpi, że nie zrobił nic złego. Ma tę swoją bardzo dynamiczną, optymistyczną retorykę, którą zdaje się już trochę zmęczony, ale jednak ciągle do niej wraca - dodała.

Podkreśliła, że premier Johnson szuka także innych argumentów, które przekonają do niego opinię publiczną w Wielkiej Brytanii - np. zupełnie nieoczekiwanie zapowiedział zniesienie wszystkich covidowych restrykcji w Anglii z końcem miesiąca. - Jest to komentowane przez jego przeciwników jako przykrywanie osobistych kłopotów takim spektakularnym gestem, które społeczeństwo przyjmuje z ulgą. Wszyscy jesteśmy już zmęczeni restrykcjami - podsumowała Bukalska.

DOSTĘP PREMIUM