"Putin to mały terrorysta". Gen. Stróżyk: On już wygrał ten kryzys, nawet bez jednego wystrzału

Nie wierzę, by doszło do rosyjsko-ukraińskiego konfliktu na pełną skalę - mówił w TOK FM gen. Jarosław Stróżyk. Ale równocześnie stwierdził, że w którymś momencie nastąpi "faza kinetyczna, wojenna, w której wszystko będzie wbrew logice". - To zagrożenie pozostanie z nami. Putin będzie sobie grywał, bo widzi, że to jest skuteczne, a my jako społeczeństwa demokratyczne nie jesteśmy w stanie się temu przeciwstawić - ocenił.
Zobacz wideo

We wtorek prezydent Joe Biden powiedział, że "Stany Zjednoczone będą bronić każdego cala terytorium NATO z całą mocą amerykańskiej siły". - Atak przeciwko jednemu państwu NATO jest atakiem przeciwko nam wszystkim - przypomniał w przemówieniu dotyczącym kryzysu wokół Ukrainy.

Zdaniem gen. Jarosława Stróżyka - byłego zastępcy szefa zarządu wywiadu w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli - te słowa prezydenta USA są zarówno dowodem trwałości NATO, jak i poważnego stanu zagrożenia ze strony Rosji. Biden - w ocenie gościa TOK FM - pokazuje się podczas kryzysu ukraińskiego jako przeciwieństwo swojego poprzednika Donalda Trumpa, który "warunkował obronę terytoriów poszczególnych państw NATO wpłatami do swojego budżetu".

- Więc to jest ta zasadnicza zmiana, której potrzebowaliśmy. Przejawia się także w wysyłaniu kolejnych żołnierzy amerykańskich do Polski i Rumunii. Tego potrzebuje dzisiaj Sojusz: spójnych działań - podkreślił ekspert w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

"Putin to mały terrorysta"

Gen. Stróżyk z rezerwą odniósł się do pytania, czy mamy do czynienia z przesileniem w kryzysie ukraińskim. - Mam wrażenie, że za dużo dyskutujemy o tym, kiedy będzie wojna i czy jest to przesilenie. Dyskutując o wojnie, wpisujemy się w to, czego chce Putin. Joe Biden nazwał go zabójcą, killerem. Ja bym go nazwał małym terrorystą. Jemu zależy na wywoływaniu strachu, terroru w społeczeństwach zachodnich - podkreślił.

Ekspert dodał, że prezydentowi Rosji zależy też na zastraszeniu Ukrainy i jej obywateli. - Widzimy oznaki paniki, widzimy każdego dnia te kilkadziesiąt samolotów oligarchów, którzy fruną do swoich posiadłości w różnych miejscach Europy. Nawet deputowany Igor Abramowicz zamówił 50-osobowy samolot i wyfrunął z rodziną i znajomymi. Więc to są oznaki, które pokazują realny wpływ Putina. Jego głównym celem jest pokazanie, że Ukraina jest państwem słabym, być może upadłym, które jest niewarte przyjmowania do jakiegokolwiek sojuszu - ocenił były wojskowy.

Zdaniem gościa TOK FM Władimir Putin już wygrał ten kryzys, nawet bez jednego wystrzału. - Zauważmy, że już teraz jest kolejka chętnych do rozmów w Moskwie. Tego nie było w ostatnich latach - mówił.

Będzie wojna?

Gen. Stróżyk stwierdził, że nie wierzy w rosyjsko-ukraiński konflikt na pełną skalę. Wyjaśniał, że jest on cały czas prawdopodobny, ale to tylko jeden z możliwych scenariuszy. - Jednak w którymś momencie nastąpi ta faza kinetyczna, wojenna, w której wszystko będzie wbrew logice. To zagrożenie pozostanie z nami. Putin będzie tym sobie grywał, bo widzi, że to jest skuteczne, a my jako społeczeństwa demokratyczne nie jesteśmy w stanie się temu przeciwstawić - powiedział.

Co więc mogą zrobić kraje Zachodu? - Wzmacniać sojusze. Polska powinna odbudować te relacje, które zostały zniszczone w ostatnich latach. To jest nasza powinność - podsumował były zastępca szefa zarządu wywiadu w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli.

DOSTĘP PREMIUM