Czy Putin odpuścił zbrojny atak? Ekspert o "działaniach pozorowanych" i "dobrym carze" zza długiego stołu

Rosja przekonuje, że jej wojska wracają do koszar. - Uważam, że te zapowiedzi są typowymi działaniami pozorowanymi - mówił w TOK FM dr Bartosz Maziarz. Dodał też, że już teraz widać, iż Władimir Putin został "ograny" przez Zachód.
Zobacz wideo

We wtorek minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow ogłosił koniec rosyjskich manewrów wokół Ukrainy. Jak mówił, żołnierze mają wracać do koszar. Jednak nie wszyscy biorą te słowa za dobrą monetę. Prezydent USA stwierdził, że rosyjska inwazja "pozostaje znaczącą możliwością". - Rosja ma wciąż 150 tys. żołnierzy wokół Ukrainy - podkreślił Joe Biden.

- Ja również jestem daleki od optymizmu. Uważam, że te rosyjskie zapowiedzi o wycofaniu wojsk są typowymi działaniami pozorowanymi. Zresztą Amerykanie już pokazali zdjęcia satelitarne, świadczące o tym, że wojska rosyjskie jednak są w odwrocie. Z kolei film o wycofujących się czołgach, który rosyjskiej ministerstwo obrony pokazało, jest dobrze przygotowanym materiałem propagandowym - mówił w TOK FM dr Bartosz Maziarz, politolog i specjalista ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Opolskiego.

Jego zdaniem Władimir Putin sam "wplątał się" w grę z Zachodem, z której teraz trudno mu wyjść zwycięsko. - Zrobił to, bo myślał początkowo, że jest na wygranej pozycji, a został ograny przez Zachód. Zaczyna mi to przypominać kryzys kubański z 1962 roku, kiedy Chruszczow najpierw wysłał systemy rakietowe na Kubę, a później gdy wojna wisiała na włosku, spotkał się z Kennedym i wycofał się, twierdząc, że uratował świat przed nuklearną zagładą. Dzisiaj Putin jest w podobnej sytuacji, bo przeliczył się, jeśli chodzi o reakcję Stanów Zjednoczonych i całego NATO – ocenił ekspert.

Jak podkreślił gość TOK FM, dużą rolę w tej rozgrywce odegrał Joe Biden, którego "twarda polityka przynosi efekty".

"Mamy dobrego cara, który przy wielkim stole łaskawie przyjmuje posłów ze świata"

Dr Maziarz ocenił, że Władimir Putin doprowadził do sytuacji, w której jest "na ustach wszystkich i świat znowu musi się z nim liczyć". - Stąd też te liczne delegacje, które przyjeżdżają do Moskwy, jak np. prezydent Francji czy kanclerz Niemiec - wyliczał.

Według naukowca z Uniwersytetu Opolskiego emanacją rosyjskiej pozycji jest teraz długi stół, przy którym Władimir Putin przyjmuje zachodnich przywódców. - Mamy dobrego cara, który przy wielkim stole łaskawie przyjmuje jakichś posłów ze świata. Z jednej strony można więc powiedzieć, że Putin już wygrał, bo cały świat z nim rozmawia, ale z drugiej – ewidentnie przelicytował swoje zamiary. Rosjanie już widzą, że albo muszą się wycofać i przyznać się do porażki, albo zaatakować, by zachować twarz - powiedział rozmówca Piotra Maślaka.

Dr Bartosz Maziarz zwrócił też uwagę na to, że obecna sytuacja nie jest prosta dla prezydenta Rosji. Putin chce pokazywać Rosjanom, że ich kraj to imperium, ale gdyby to zrobił poprzez inwazję na Ukrainę, cena takiej operacji byłaby ogromna. - Chodzi przede wszystkim o zamrożenie w świecie zachodnim kont oligarchów, w tym samego Putina, ale także o koszty ekonomiczne dla Rosji, które byłyby gigantyczne - wyjaśnił.

Co więc w tej sytuacji może zrobić Władimir Putin? - Mamy do czynienia z typową wojną hybrydową i należy się spodziewać różnego rodzaju prowokacji i ataków terrorystycznych. Ukraina już płaci gigantyczną cenę za sytuację, którą wykreował Putin. I tak będzie dalej. W jego optyce ona cały czas ma być rozedrgana. Rozgrywa Ukrainę, by wskazać na arenie międzynarodowej, że jest państwem upadłym - podsumował gość TOK FM.

TOK FM PREMIUM