PAH apeluje o pomoc ludziom w strefie konfliktu na Ukrainie. Ruszyła zbiórka

Można się spodziewać, że w sytuacji eskalacji konfliktu część mieszkańców wschodniej Ukrainy przeniesie się na zachód, choćby w okolice Lwowa. - Ale pamiętajmy, że to są koszty, trzeba mieć na to środki. Jest masa ludzi, których nie będzie stać choćby na wynajęcie mieszkania czy życie w innym miejscu. Pozostaną tutaj i będą potrzebować pomocy - mówiła w TOK FM Helena Krajewska z PAH.
Zobacz wideo

Polska Akcja Humanitarna, która od lat pomaga ofiarom kryzysów, teraz prowadzi zbiórkę pod hasłem "Ukraina - pomóżmy ludziom w strefie konfliktu". Chodzi o pieniądze na żywność i środki higieniczne dla mieszkańców wschodniej Ukrainy, którzy już od ośmiu lat żyją w strefie wojny. PAH jest tam od początku, m.in. przy wsparciu ukraińskich aktywistów.

- Prowadzimy tam stałą misję. W większości zatrudniamy Ukraińców i Ukrainki oraz osoby z zagranicy. W tym momencie - ze względu na możliwość eskalacji konfliktu, który toczy się od lat - jesteśmy przygotowani na to, by rozszerzyć naszą pomoc. Dlatego uruchomiliśmy specjalną zbiórkę, by zebrać środki na dodatkowe zabezpieczenie na trzy zimowe miesiące w żywność i artykuły higieniczne dla osób, które są najbardziej zagrożone w przypadku eskalacji konfliktu. Zazwyczaj są to osoby starsze, schorowane, samotne kobiety - ludzie, którzy w sytuacji zaostrzenia konfliktu, nie będą mieli możliwości ucieczki - mówi Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej.

PAH przygotował slajdy ze zdjęciami Ukraińców i Ukrainek z obwodów donieckiego i ługańskiego, którym organizacja pomaga. Są na nich cytowane wypowiedzi tych osób. - Tu chyba wszyscy mamy jedno marzenie - żeby zakończyła się już ta wojna, by nastał pokój, żebyśmy byli żywi i zdrowi - mówi Maja Dorochina.

- Dzieciństwo przeżyłam patrząc na wojnę i na starość znów na nią patrzę. Mamy tu wszyscy tak skołatane nerwy. Wystarczy dźwięk wybuchu i od razu siedzimy jak na szpilkach - to wypowiedź Liubow Awdoszko.

Trzeba bowiem pamiętać, że zapowiedź możliwego ataku Rosjan m.in. na Kijów to eskalacja trwającego od 2014 roku konfliktu. Wojna na wschodzie Ukrainy trwa bowiem od lat - teraz mogą jej doświadczyć także inne regiony tego kraju.

- Dlatego właśnie prowadzimy zbiórkę. M.in. na zakup pieluch dla osób dorosłych, które nie mogą się poruszać, a którym tam na miejscu pomagamy. Chcemy też udzielać wsparcia psychospołecznego osobom, które są w traumie, mają objawy depresji. Czyli chcemy rozszerzać to, co już robimy - mówi Helena Krajewska.

Podkreśla, że część Ukraińców obawia się, co będzie dalej, choć są i tacy, którzy podchodzą w miarę na spokojnie. - Trzeba pamiętać, że wojna trwa już osiem lat. Wyrosły dzieci, które nie znają innej rzeczywistości niż wojna - dodaje Krajewska. - Tam ludzie pragną wyłącznie po prostu pokoju - mówi nasza rozmówczyni.

Jak mówi, ruchy migracyjne na Ukrainie trwają od lat i można się spodziewać, że w sytuacji eskalacji konfliktu część mieszkańców wschodniej Ukrainy przeniesie się na zachód, choćby w okolice Lwowa. - Ale pamiętajmy, że to są koszty, trzeba mieć na to środki. Jest masa ludzi, których nie będzie stać choćby na wynajęcie mieszkania czy życie w innym miejscu - mówi Helena Krajewska. - Pozostaną na miejscu i będą potrzebować pomocy - dodaje.

Szacuje się, że w sytuacji konfliktu ze wschodu na zachód Ukrainy może się przemieścić nawet 2 miliony ludzi. Część z nich będzie próbowała opuścić swój kraj, starając się o przekroczenie granicy m.in. z Polską.

DOSTĘP PREMIUM