Ambasador Deszczyca: Uznanie niepodległości obwodu Ługańskiego i Donieckiego potwierdzeniem okupacji Ukrainy

Uznanie niepodległości obwodu Ługańskiego i Donieckiego będzie potwierdzeniem okupacji Ukrainy oraz złamaniem ustaleń mińskich - powiedział ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca.
Zobacz wideo

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział kanclerzowi Niemiec Olafowi Scholzowi i prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi, że ma zamiar podpisać dekret o uznaniu niepodległości tzw. republik ludowych, powołanych przez separatystów w Donbasie - podał Kreml.

O ocenę sytuacji pytany był w TVN24 ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca. Jak stwierdził, uznanie przez Rosję niepodległości "republik ludowych" powołanych w Donbasie przez prorosyjskich separatystów, będzie "potwierdzeniem okupacji Ukrainy oraz złamaniem ustaleń mińskich". - Mam wrażenie, że jest to powtórzenie scenariusza z Gruzji z 2008 roku - dodał.

- Kiedy uzna się niepodległość tych republik, potem będą prosić o wsparcie militarne i wprowadzą stojące tam od ośmiu lat wojsko, wówczas będą prawne podstawy, żeby stacjonowali tam rosyjscy żołnierze - zauważył Deszczyca. - Jeżeli pozwolimy Putinowi na przejęcie kontroli nad tymi republikami, to będzie chciał czegoś większego - podkreślił. Ambasador Ukrainy przypomniał, że osiem lat temu Rosja zajęła Krym i od tego czasu jej "apetyt cały czas wzrastał".

Jak wskazał, obecnie są to republiki, które są częścią Ukrainy na Wschodzie. Zdaniem ambasadora, jeżeli Putin będzie je miał i dalej nie będzie czuł się usatysfakcjonowany, będzie próbował sięgać dalej.

Deszczyca zaznaczył, że wprowadzone wówczas sankcje "na dobrą sprawę nie działały przeciwko Rosji". - Nie został także (Putin) ukarany za Gruzję i w 2014 zaczął atakować i anektować Ukrainę - dodał ambasador. - Będziemy walczyć, żeby to terytorium zostało ponownie przywrócone do Ukrainy, by została przywrócona integralność Ukrainy w granicach do 2014 roku - oświadczył dyplomata.

- Jesteśmy za tym, żeby znaleźć porozumienie i znaleźć mechanizm, który pozwoliłby nie doprowadzić do wojny, ale przywrócić kontrolę na tym terytorium - dodał Deszczyca. Przyznał też, że Ukraina, jest trochę rozczarowana realizacją memorandum budapesztańskiego. - Nie przyjmują nas do NATO, nie mamy Krymu, ani części Donbasu i nie mamy gwarancji bezpieczeństwa. To jest trochę rozczarowanie - ocenił.

- Apelujemy do państw, które podpisały nasze gwarancje bezpieczeństwa - przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii o przeprowadzenie konsultacji i powołania nowego mechanizmu, albo instrumentu gwarancji dla Ukrainy. Zwróciliśmy się także do Rosji, żeby ona dołączyła do tego - podkreślił ambasador Ukrainy w Polsce.

- Liczymy, że Rada Bezpieczeństwa ONZ też się do tego dołączy i niektóre państwa, które odgrywają ważną rolę w regionie np. Niemcy czy Turcja - powiedział oraz zauważył, że "Niemcy są obecnie bardzo wstrzemięźliwi".

Podkreślił, że rozmowy z Niemcami są prowadzone. - Mam nadzieję, że stanowisko Niemiec zmieni się, ponieważ tutaj mówimy nie tylko o bezpieczeństwie Ukrainy. Jeżeli wybuchnie wojna, będzie to miało swój efekty nie tylko na Ukrainie, ale także w regionie i prawdopodobnie także dla Niemiec - zaznaczył ukraiński ambasador.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM