Rosyjskie wojsko wchodzi na Ukrainę. Co z sankcjami? "Pakiet maksimum jeszcze nie teraz"

Jak poważne mogą być sankcje po wydaniu przez Władimira Putina rozkazu wejścia rosyjskiego wojska na tereny Ukrainy kontrolowane przez separatystów? O tym może zdecydować to, jak daleko w głąb regionu dotrze armia. Goście Macieja Zakrockiego byli jednak zgodni: sankcyjny "pakiet maksimum" nie zostanie jeszcze uruchomiony.
Zobacz wideo

Pierwsze zapowiedzi nałożenia sankcji padły po uznaniu przez Rosję niepodległości dwóch separatystycznych republik na wschodzie Ukrainy - donieckiej i ługańskiej. Wspólne stanowisko w tej sprawie uzgadniają Niemcy, Francja i Stany Zjednoczone. Nie wiadomo, jak szerokie i w kogo dokładnie wymierzone miałyby być sankcje. Jednak z oświadczeń administracji amerykańskiej wynika, że wycelowane będą one nie w Rosję, a przede wszystkim w separatystyczne republiki. 

Nałożenia sankcji stanowczo domagał się we wpisie na Twitterze prezydent Andrzej Duda. "W sytuacji, gdy prezydent Rosji podważa porządek Europy ustanowiony na przełomie wieków (XX i XXI), potrzeba wielkiej jedności i zdecydowanej postawy NATO, UE i krajów naszego regionu. Tylko twarda postawa i polityczna obrona Ukrainy może zatrzymać agresora. Sankcje natychmiast!" - napisał. 

Jakie sankcje wobec Rosji mogą być skuteczne?

Przywódcy krajów Zachodu od tygodni ustalali, jak wyglądać miałyby sankcje w przypadku rosyjskiej inwazji na Ukrainę - w zależności od jej skali i intensywności. Pakiet maksimum, uzgodniony przez 27 krajów Unii Europejskiej, a także skoordynowany z USA, Wielką Brytanią i Kanadą, przewidywać ma m.in. odcięcie rosyjskich banków od międzynarodowych rynków finansowych, zakaz eksportu zaawansowanych technologii do Rosji, a nawet zamrożenie gazociągu Nord Stream 2, niewpuszczanie części elit na terytorium USA i UE, zamrożenia ich majątków. Anna Łabuszewska, autorka bloga w "Tygodniku Powszechnym", "17 mgnień Rosji", wskazywała, że mówi się, iż sankcje miałyby dotknąć nawet samego Władimira Putina i jego majątku. 

Jednak jej zdaniem, a także zdaniem Tomasza Bieleckiego, korespondenta "Gazety Wyborczej" i "Deutsche Welle" w Brukseli, nie zobaczymy tych rozwiązań w praktyce - a przynajmniej jeszcze nie teraz. - Myślę, że pakiet maksimum (...) nie zostanie wprowadzony teraz w wersji maksimum. Europa budowała jedność sankcyjną i unikała odpowiedzi na pytanie, co będzie zapalnikiem uruchamiającym te sankcje - wskazał. A to oznacza, że o ile ustalono, jakie sankcje mogą zostać nałożone, o tyle nie ma pewności, co musi się wydarzyć, by to się stało. 

Sankcje tylko wobec separatystycznych republik?

O potrzebie odpowiedzi najpierw na uznanie przez Rosję niepodległości dwóch separatystycznych republik, a potem wydany przez Putina rozkaz rozpoczęcia przez rosyjską armię na ich terenie "misji pokojowej", mówili w poniedziałek dyplomaci poszczególnych krajów, jak i międzynarodowych instytucji. Ale na decyzje o sankcjach musimy jeszcze poczekać. - Dzisiejsze (poniedziałkowe - red.) wypowiedzi są przemielone przez maszynę dyplomatyczną, kancelaryjną - wskazywał gość Macieja Zakrockiego.

Przypomniał, że poniedziałek był dniem spotkania szefów dyplomacji krajów unijnych, a tam opinie co do tego, jaką część pakietu sankcji uruchomić, nie były oczywiste i jednoznaczne. - Były głosy, że może się skończyć na sankcjach gospodarczych wobec Doniecka i Ługańska, a wobec Rosji miałaby zostać wydłużona lista oligarchów z zakazem wjazdu do UE i zamrożeniem majątków. Wtedy jednak pojawiła się kolejna wiadomość o wprowadzeniu wojsk - relacjonował Bielecki. 

Jego zdaniem rozstrzygające o rozmiarze i skali sankcji będzie to, jak daleko, jak głęboko wojska rosyjskie wejdą na teren Ukrainy. Przypomniał, że separatyści kontrolują do 40 proc. terenów Donbasu, co nie oznacza, że nie mają chrapki na kolejne miejscowości. 

Arkadiusz Legieć z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, który był gościem Adama Ozgi w audycji "TOK360" zwracał uwagę, że retoryka rosyjska nie napawa optymizmem. - Gdy Rosjanie mówią o niepodległości, nie mają na myśli tylko terenów kontrolowanych w tej chwili przez separatystów. Mówią o całości dwóch obwodów, więc także o częściach, które znajdują się pod kontrolą ukraińską. To zwiastuje, że siły rosyjskie prawdopodobnie będą dążyły do tego, aby interweniować na Ukrainie i zwiększyć swój stan posiadania, co będzie oznaczało krwawy konflikt na Ukrainie i wszystkie tego konsekwencje - ostrzegał

TOK FM PREMIUM