Co z meczem Rosja-Polska? Kozakiewicz wspomina igrzyska i radzi: To bardzo proste

Co zrobiłby Władysław Kozakiewicz z meczem Rosja - Polska w Moskwie, gdyby był szefem FIFA lub UEFA? Mistrz olimpijski z Moskwy w skoku o tyczce, który pokazał radzieckim kibicom "gest Kozakiewicza", nie ma wątpliwości, że mecz nie powinien się odbyć.
Zobacz wideo

Polski Związek Piłki Nożnej zapowiedział, że zwróci się do FIFA o wyjaśnienia dotyczące organizacji meczu Rosja-Polska, w ramach baraży do MŚ w Katarze. Spotkanie ma się odbyć 24 marca 2022 roku w Moskwie. Rosjanie szybko zareagowali na stanowisko polskiej strony. Są przekonani, że FIFA nawet nie zwróci uwagi na prośbę PZPN.

Pytanie PZPN-u to oczywiście pokłosie rosyjskiej agresji na Ukrainę. W poniedziałek (21 lutego) wieczorem rosyjskie wojska wjechały na teren tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Minister sportu Kamil Bortniczuk, pytany w Polskim Radiu 24, czy w obecnej sytuacji polscy piłkarze powinni jechać do Moskwy, powiedział, że "będziemy zabiegać o to, aby w wersji minimum rozegrać mecz na terenie neutralnym". - Jeżeli nie będzie na to zgody, no to będziemy zastanawiać się, co robić. Ja na dzisiaj uważam, że w takiej sytuacji do Rosji polscy sportowcy jechać nie powinni - powiedział Bortniczuk.

Wątpliwości na temat tego, co powinni zrobić zarządzający światowym futbolem, nie ma mistrz olimpijski z 1980 roku, z IO w Moskwie - Władysław Kozakiewicz. Jak mówił w TOK FM, reprezentacja Rosji powinna zostać wykluczona z rozgrywek. - Uważam, że to jest bardzo proste. Jeżeli prowadzą wojnę, to nie powinni brać udziału w kwalifikacjach i mistrzostwach. I to jest jedyne wyjście - ocenił mistrz olimpijski w skoku o tyczce.

Władysław Kozakiewicz zwrócił uwagę na wagę, jaką w sporcie odgrywają gesty. Przypomniał, że IO w Moskwie były bojkotowane przez państwa Zachodu, z powodu inwazji ZSRR w Afganistanie, potem z kolei blok wschodni nie poleciał na igrzyska do Los Angeles w 1984 roku. - Jeżeli my, sportowcy w 1984 roku nie byliśmy w Los Angeles, to Polska też nie musi brać udziału w meczu w Moskwie. Na znak protestu - mówił w rozmowie z Przemysławem Pozowskim.

- Jeżeli jesteśmy za Ukrainą i trzymamy za nich kciuki i chcemy im pomóc, to w tej chwili protestujmy wszyscy. Lepiej protestować w bardzo mocny sposób niż siedzieć i patrzeć, jak Rosja zajmuje inny kraj i za jakiś czas będziemy ją mieć przy granicy z Polską - ocenił Kozakiewicz.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM