Biden ogłasza sankcje i uczy się na błędach z przeszłości. "Gigantyczna różnica w porównaniu z czasami Trumpa"

Joe Biden o planach Władimira Putina wobec Ukrainy miał wiedzieć już w październiku 2021 roku. Jednak w tym wypadku zareagował inaczej, niż przy wycofywaniu wojsk z Afganistanu. O tym, że zmianę jego postawy widać było także w kwestii karania Rosji sankcjami, mówił w TOK FM dr Łukasz Pawłowski z "Kultury Liberalnej".
Zobacz wideo

Joe Biden ogłosił, że Stany Zjednoczone dołączają do Unii Europejskiej i również nakładają sankcje na Rosję w związku z jej agresją wobec Ukrainy. Sankcje obejmują cztery bloki działań, w tym odcięcie dwóch poważnych rosyjskich instytucji od światowego rynku finansowego oraz zamrożenie możliwości handlu rosyjskimi obligacjami. Prezydent USA podkreślił, że nie ma wątpliwości, że w obecnej sytuacji to Rosja jest agresorem i pytał: "Kto dał Putinowi prawo do deklarowania powstania nowych państw na terytorium należącym do jego sąsiada?".

Wcześniej sankcje wobec Rosji ogłosiła również Unia Europejska.

Decyzję Bidena komentowali w TOK FM eksperci. Prof. Radosław Rybkowski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego zwracał uwagę na trwanie Stanów Zjednoczonych w deklaracji wspierania obronności Ukrainy, ale bez zaangażowania wojsk na jej terytorium. Podkreślał, że przekaz ten był skierowany do amerykańskich odbiorców, którzy "zdecydowanie chcą się sprzeciwiać działaniom rosyjskim, ale nie chcą działań zobowiązujących ich do militarnych akcji podejmowanych w obronie integralności terytorialnej Ukrainy". 

USA ramię w ramię z NATO. "Inaczej niż za Trumpa"

Prof. Rybkowski wskazywał, że po raz kolejny pojawiła się deklaracja obrony każdego fragmentu ziemi należącego do członka NATO. A także zapowiedź wysłania sił i sprzętu do państw bałtyckich. - Ale to nie jest wsparcie dla Ukrainy, to reakcja na zagrożenie, jakie widać w tej sytuacji - mówił gość Pawła Sulika.

Ekspert przyznał też, że Biden w ogóle nie porusza tematu wydatków na obronność krajów NATO - w przeciwieństwie do jego poprzednika. Donald Trump lubował się w wytykaniu członkom Sojuszu zbyt niskich wydatków na obronność, a nawet proponowaniu likwidacji NATO.

- Jasno i bez wątpliwości zostało powiedziane, że Amerykanie stoją po stronie światowych sojuszników - dodał Rybkowski. Wskazał, że sam czas oczekiwania na wystąpienie Bidena, które opóźniło się półtorej godziny, pokazuje, jak poważna jest to sytuacja i jak poważnie jest przez USA traktowana. - To jest gigantyczna różnica w porównaniu z czasami administracji Trumpa - podsumował gość TOK FM. 

Dwa błędy, których lepiej nie powtarzać

Na ten aspekt zwracał uwagę również dr Łukasz Pawłowski z "Kultury Liberalnej", współautor "Podcastu Amerykańskiego". Przypomniał, że prezydent USA o planach Putina wobec Ukrainy miał wiedzieć - wedle informacji dziennika "The New York Times" - już w październiku 2021 roku. - Zareagował inaczej niż w czasie wyprowadzania wojsk z Afganistanu (ogłoszonego w kwietniu 2021 roku - red.), kiedy zarzucano mu, że niczego z nikim nie konsultował. Tu Amerykanie bardzo dbali o to, by dzielić się informacjami wywiadowczymi i konsultować z sojusznikami - tłumaczył Pawłowski. 

Przypomniał też, że Joe Biden był wiceprezydentem za czasów Baracka Obamy i z pewnością ma świadomość odpowiedzialności, jaka wiąże się z wyznaczaniem kolejnych "czerwonych linii". A przede wszystkim z reagowaniem na ich przekraczanie. Łukasz Pawłowski nawiązał tu do Obamy, który wielokrotnie rysował czerwone linie w kontekście wojny w Syrii, gdzie granicą miało być użycie broni chemicznej wobec cywilów. I choć mimo że do tego doszło, Obama deklaracji nie dotrzymał, co jest mu do dziś wytykane.

Prof. Rybkowski zwrócił uwagę na jeszcze jeden komunikat Bidena - dotyczący zabezpieczania amerykańskich konsumentów przed możliwymi wzrostami cen paliw. Przyznał bowiem, że działania wobec Rosji mogą do tego właśnie doprowadzić. Ekspert zwracał uwagę, że mimo to USA wraz z sojusznikami z Europy, w tym z Niemcami, zdecydowały o zamrożeniu projektu Nord Stream 2. To, jego zdaniem, świadczy o ścisłym współdziałaniu USA i UE.

Ale według Łukasza Pawłowskiego podjęcie przez Rosję radykalnych decyzji dotyczących dostaw surowców energetycznych do Europy nie musi być takie proste i oczywiste. - Szybkie wycofanie się z powiązań handlowych z Europą nie jest takie proste. My musimy kupować, a on (Putin) musi sprzedawać - ocenił gość TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM